Miłość do książek a tatuaż
Cześć. Dzisiaj będzie nierecenzyjne. Ostatnio chodził za mną pewien temat, więc postanowiłam podzielić się nim z wami. Jak można zauważyć w tytule chodzi o tatuaże. Ta forma zdobienia ciała w dalszym ciągu budzi wiele dyskusji. Aczkolwiek można zauważyć, że ludzie - szczególnie młodzi - coraz chętniej decydują się na taki krok. Nie trzeba nikomu mówić, że wzór na który się decydujemy powinien być dokładnie przemyślany. Gdy się znudzi lub przestanie podobać pozbycie się go wcale nie będzie takie proste.
Ludzka wyobraźnia nie przestaje zaskakiwać. Ludzi tatuują sobie dosłownie wszystko; symbole, zdjęcia bliskich osób, cytaty i teksty piosenek, czy po prostu rzeczy im bliskie. A nam jako molom książkowym na pewno bliskie są książki. Więc czemu by nie uwiecznić swojego książkoholizmu na tatuażu? Uważacie, że to dobry pomysł? Czy raczej nie zdecydowalibyście się na taki krok? Pogrzebałam trochę w Internecie i wyszukałam zdjęcia osób, które się na to zdecydowały. Co sądzicie o przedstawionych wzorach? Któryś was szczególnie zainteresował? A może przeraził?
Osobiście bardzo rozbawił mnie numer 9. Osoba, która go nosi musi mieć niezłe poczucie humoru. Dziesiątka niesie konkretne przesłanie, ale nie wiem, czy w tak widoczny miejscu taki napis bym udźwignęła. Numer 14, mimo, że dość prostu ma coś w sobie i podoba mi się. Ale czy zdecydowałabym się na jakikolwiek i kiedykolwiek tego nie wiem.
Czekam na wasze opinie :)