Ostatnie posty

Trzeci tom elektryzującej serii W towarzystwie zabójców!

Fredrik Gustavsson nigdy nie sądził, że mógłby się zakochać. Był przekonany, że żadna kobieta nie zaakceptuje jego okrutnej natury. Aż pewnego dnia poznał Seraphinę – kobietę tak samo brutalną i spragnioną krwi jak on. Spędzili razem dwa krótkie, ale niezapomniane lata, przepełnione pożądaniem, śmiercią i najmroczniejszą formą miłości.

A potem Seraphina zniknęła.

Minęło sześć lat, odkąd sadystyczna kochanka Fredrika przewróciła jego świat do góry nogami. Seraphina wciąż się ukrywa, ale Fredrik w końcu wpada na jej trop. Okazuje się, że kluczem do jej odzyskania jest urocza, niewinna kobieta o imieniu Cassia. Niestety, po pożarze, który wznieciła Seraphina, Cassia cierpi na amnezję i nie może udzielić Fredrikowi odpowiedzi na dręczące go pytania. Nie mając innego wyjścia, Fredrik zamyka ją w swojej piwnicy; nie tylko po to, by odświeżyć jej pamięć, ale także, by ochronić ją przed swoją byłą ukochaną, która pragnie jej śmierci. Cassia jest światełkiem w ciemności, którego Fredrik nigdy nie spodziewał się ujrzeć. Jej życzliwość, empatia i dobre serce sprawiają, że mężczyzna zaczyna kwestionować swoją miłość do Seraphiny i odkrywać rodzące się uczucie do Cassii. Przez cały czas ma jednak świadomość, że aby naprawdę pokochać jedną z nich, musi zabić drugą. Jaką decyzję podejmie Fredrik? Wybierze światło czy ciemność? A może coś jeszcze potężniejszego zniszczy jego udręczoną duszę?






Premiera już 6 lutego!






Forever my girl ♥ Heidi McLaughlin ♥ Tł: Izabela Żukowska ♥  Wydawnictwo NieZwykłe ♥ Data premiery: 19.12.2018 ♥ Stron: 249

Muzycy to bardzo lubiana profesja przez autorki wszelkiego rodzaju romansów czy powieści erotycznych. Nie dziwi więc fakt, że również Heidi McLaughlin postanowiła głównego bohatera swojej książki uczynić gwiazdą rocka. Jednak Liam nie przypomina swoich zadziornych i czarujących kolegów po fachu, a jego losy to nie przebojowa i dowcipna historia. Autorka w iście harlequinowym stylu przedstawia powieść o prawdziwej miłości, przebaczaniu i drugiej szansie.  

"Gwałtownymi pocałunkami, obcymi rękami
próbuję wypełnić pustkę, po tej, której mi brak.
Mgiełka perfum, trzepot rzęs, kotonki,
słyszę tylko twój głos, nie jestem sobą, jestem sam.
Tłumię ból, ale to bezsensowne.
Cierpienie nie chce odejść..."

Forever my girl to niezwykle realna i szczera historia, ale przy tym bardzo typowa i przewidywalna. Rozpoczyna się smutnym wydarzeniem jakim jest pogrzeb. Liam, który dekadę temu opuścił rodzinne miasteczko i zostawił ukochaną dziewczynę, aby spełniać swoje marzenie o karierze muzyka, wraca by ostatni raz pożegnać zmarłego przyjaciela. Powrót do domu wiąże się ze stanięciem twarzą w twarz z przeszłością i Josie, która mimo upływu lat, nie opuściła jego serca. Co wyniknie z tego spotkania? Oczywiście tego łatwo można się domyślić, gdyż książka nie obfituje w żadne niespodziewany zwroty wydarzeń. Jednak droga do szczęścia głównych bohaterów będzie naznaczona kilkoma trudnościami, które w gruncie rzeczy szybko się rozwiązują. To chyba największy problem tej książki - jest napisana zbyt ogólnikowo. Wszystkie wątki poboczne są potraktowane pobieżnie, a wielka kariera muzyczna Liama, nie ma praktycznie żadnego wpływu na fabułę. Pisarka skupia się tylko na bohaterach, ich relacjach i wewnętrznym rozdarciu. 

Bo mimo oszczędnego charakteru Forever my girl, postacie wypadają całkiem porządnie. Mamy tutaj dużo przemyśleń, niepewności, wewnętrznych monologów i wspomnień, a podzielna narracja - naprzemiennie głos zabiera Liam i Josie - pozwala poznać oba punkty widzenia. Nie wszystko jest jednak idealnie, szczególnie wytłumaczenie jakie oferuje nam Liam w kwestii wyjazdu i porzucenia swojej dziewczyny prezentuje się po prostu mało wiarygodnie. Aczkolwiek nie można zarzucić, że są to papierowi bohaterowie, bo ich szczerość i realność to jedna z największych zalet dzieła McLaughlin. Dodatkowo historia została wzbogacona o retrospekcje z czasów, gdy główna para była razem, nadając jej jeszcze bardziej uczuciowego i może nawet trochę nostalgicznego charakteru. Nie jest to również w żaden sposób pikantna powieść. Góruje tutaj przede wszystkim romantyzm i zwykle, życiowe dylematy, przed którymi może stanąć każdy z nas.


Forever my girl będzie dobrą lekturą dla spragnionych miłosnych wrażeń romantyczek, dla których najistotniejszy będzie emocjonalny ładunek jaki ze sobą niesie historia oraz konkretne wartości, które chce nam ukazać autorka. Bo poza wątkiem romantycznym to także w dużym stopniu książka o wybaczaniu, dawaniu sobie drugiej szansy i naprawianiu błędów przeszłości. Jeśli jednak cenisz sobie oryginalność, zaskoczenie czy wartką akcję, to nie masz tutaj czego szukać. Pisarka nie pokusiła się o szersze rozwinięcie fabuły i wątków, dlatego też lektura pozostawiła po sobie spory niedosyt. Na pewno z ciekawości sprawdzę, jak wypadła ekranizacja, która podobno znacząco różni się od swojego pierwowzoru. Może pozwoli mi spojrzeć na tę historię z innej strony.


Filary Świata ♥ Anne Bishop ♥ Tł: Marta Weronika Najman ♥ Seria Tir Alainn #1 ♥ Wydawnictwo Initium ♥  
Data premiery: 14.01.2019 ♥ Stron: 524

Anne Bishop to pisarka powieści fantasy, której książki od kilku lat posiadają całkiem spore grono fanów w naszym kraju. Po serii Inni oraz Czarne Kamienie przyszła pora na całkiem (nie)nową trylogię, która zabierze nas do magicznego świata Fae, czarownic i bestialskiej Inkwizycji. Nie dużo stron musiało minąć, aby ta niezwykła rzeczywistość wykreowana przez autorkę całkowicie mnie pochłonęła, a Filary Świata trafiły do grupy tych najlepszych, ulubionych historii. 

"Życie w Tir Alainn jest jak dryfowanie po ogrzewanej promieniami słońca tafli stawu. Kontakty z ludźmi i  ich światem to raczej utrzymywanie się na falach wartkiej rzeki. Pierwsze sprowadza spokój, drugie burzy krew."

Fabuła powieści opiera się na kilku wątkach, które z biegiem czasu splatają losy poznanych bohaterów. Jedną z takich postaci jest Ari - młodziutka czarownica, która została ostatnią żyjącą ze swojego rodu. Dziewczyna przez to kim jest, nie cieszy się sympatią i uznaniem okolicznych mieszkańców wioski. Zbliżające się obchody Letniego Księżyca krzyżuje drogi Ari z potężnymi Fae, którzy przybywają do świata śmiertelników z reguły tylko dla rozrywki. Jednak zaczyna dziać się coś złego. Drogi wiodące do Tir Alainn - ich magicznej krainy i domu, zaczynają zanikać, a jedyny trop jaki ich prowadzi to niejasna wzmianka o Filarach Świata. Czym one są? Rozwiązanie tej zagadki odmieni wszystko. Ale to nie jedyna niespodzianka jaką serwuje Anne Bishop. Nie jest to banalna i przewidywalna historia, dzięki czemu z każdą kolejną stroną mój apetyt na więcej, rósł. Pisarka stworzyła wyjątkowe uniwersum, pełne magii, mistycyzmu i niezwykłych istot. Poza zwykłymi śmiertelnikami przyjdzie poznać nam najpotężniejsze dzieci Matki, czyli Fae, uciskane wiedźmy, przedstawicieli Małego Ludu czy Inkwizytorów zwanych Czarnymi Płaszczami, którzy obrali sobie za cel oczyszczenie ziemi z czarownic. Wszystko to idealnie skomponowane jest w średniowiecznych realiach, nadając historii niemal baśniowego klimatu. Autorka zadbała o największe szczegóły; zaczynając od tego, jak wyglądało zwykłe, codzienne życie, obowiązki domowe, a kończąc na hierarchii w społeczeństwie, ludzkiej mentalności, poglądach i obyczajach, dzięki czemu powieść wypada bardzo wiarygodnie.

W Filarach Świata nie mamy jednej, głównej postaci. Trzecioosobowa narracja naprzemiennie przedstawia losy kluczowych bohaterów, do których możemy na pewno zaliczyć Ari, jej przyjaciela Nealla, ale także Fae - Łowczynię, Światłego i Morag oraz Adolfo - Mistrza Inkwizycji, który pełni tutaj rolę czarnego charakteru. Jestem pod wrażeniem z jaką lekkością pisarce udało się oddać ich osobowości, nie przerysowują przy tym ich portretów. A przy takiej osobie jak Adolfo było ku temu bardzo blisko. Mężczyzna swoimi poglądami sprawiał, że nie raz nóż otwierał mi się w kieszeni. To taki prawdziwy zły bohater, którego nienawidzi się od pierwszych stron. Bardzo przekonująco również wypada społeczność Fae. Pisarka zadbała o to, aby różnili się od ludzi nie tylko swoimi mocami czy wyglądem, ale także usposobieniem, zwyczajami i podejściem do życia. W dziele Bishop nie mogło zabraknąć również wątku romantycznego, który prezentuje się w bardzo ciekawy i nieoczywisty sposób. Mimo że na drodze Ari staje dwóch mężczyzn, to historia nie przytłacza trudnościami dziewczyny w kwestii wyboru tego lepszego. Problematyka uczuciowa nie wybija się na siłę na pierwszy plan, a przyjemnie łączy całą fabułę. Pisarce udało się odnaleźć ten złoty środek, który idealnie równoważy wszystkie elementy historii. 


Filary Świata dobitnie przypomniały mi dlaczego tak kocham powieści fantastyczne. Ta historia pełna magii, tajemnic i świetnych bohaterów sprawiła, że nie mogę doczekać się drugiego tomu. Anne Bishop pokazała, że nie brakuje jej talentu i wyobraźni, a stworzone przez nią uniwersum fascynuje klimatem, autentycznością i dbałością o detale. Podczas lektury nie liczyło się nic innego, a nawet poza nią moje myśli krążyły wokół Tir Alainn. Nie miałam okazji czytać innych książek Bishop, ale jeśli są tak samo dobre, to muszę czym prędzej złapać je w swoje ręce. Rzadko zdarza mi się oceniać powieść na maksymalną ocenę (w 2018r. tylko jedna książka taką dostała), ale Filary Świata bez wahania taką ode mnie otrzymają. To moja nowa literacka miłość, której - mam nadzieję - szybko doczekam kontynuacji.

  
Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton ♥  L.A. Fiore ♥ Tł: Paweł Grysztar ♥  Wydawnictwo NieZwykłe ♥ 
 Data premiery: 12.12.2018 ♥ Stron: 393

Miało być mrocznie i tajemniczo. Oszczędny opis i zimny wzrok mężczyzny z okładki zasugerowały mi, że będę mieć do czynienia z fascynującym darkiem, który wyniesie moje spragnione osobliwych wydarzeń serce na emocjonalne wyżyny. I z początku rzeczywiście tak było, ale czym dalej, tym powieść bardziej stawała się mało wiarygodną bajeczką.  

"- Jak ty to robisz?
- Co takiego? - Spojrzałam mu w oczy.
- Tak wiele czujesz. Czy to nie jest męczące?
- Tak, jest ale na pewno wolę to niż nie czuć nic."

Rozpoczęło się bardzo obiecująco. Świetny, niepokojący klimat towarzyszy nam, gdy poznajemy bolesne dzieciństwo głównych bohaterów. Lizzie nienawidzona przez matkę i skazana na trudy życia w internacie, odnalazła się w malarstwie. Brochan, na którym ojciec wyładowywał całą złość za śmierć swojej żony, nie zaznał od niego ani krzty dobroci. Wiedzie życie samotnika w wielkiej posiadłości, niczym książę. Chociaż dzielą ich tysiące kilometrów, to los postanawia zetknąć ich na swojej drodze. Zderzenie tych dwóch osobowości nieraz przyprawi o szybsze serca bicie, dlatego z przykrością obserwowałam, jak historia ze strony na stronę, traci swój urok. Największym problemem są tutaj postacie, których kreacje są naciągane, a czyny sprawiały, że przewracałam oczami ubolewając nad pojawiającymi się absurdami. Dialogi nie zachwycają, żeby nie powiedzieć, że są drętwe niczym sami bohaterowie. Styl, mimo że przyjemny, to trochę sztywny. Brak tutaj kwiecistości języka czy literackiej finezji. Za to zdecydowanie lepiej prezentują się opisy i tło wydarzeń, którym w tym przypadku jest malownicza Szkocja. Autorce udało się oddać ducha tej krainy; kulturę, zwyczaje i piękne tereny. Takie miejsce miało wielki potencjał, ale przez L.A. Fiore zdecydowanie niewykorzystany. Gdzieś od połowy lektury robi się słodko niczym w tanim romansie, a tytułową bestię możemy znaleźć jedynie na okładce. 

Pośród wielu świetnych tytułów, którymi dysponuje wydawnictwo NieZwykłe Bestia jest zdecydowanie jednym ze słabszych. Nie jest to kompletne dno, ale niedorzeczność fabuły i dziwne zachowanie bohaterów, skrupulatnie odbierają przyjemność z lektury. Pisarka miała wyśmienity pomysł, aby na tle urokliwej i urzekającej Szkocji umieścić historię rodzącego się uczucia. Po drodze gdzieś się pogubiła, ale nie można zaprzeczyć, że w Bestii, poza romansem, poruszane są także takie kwestie, jak: walka z demonami przeszłości, problemy rodzinne czy wybaczenie. L.A. Fiore próbuje udowodnić nam, że nawet gdy w naszym sercu czai się mrok, możemy trafić na swojej drodze na kogoś, kto to zrozumie i będzie przy nas, mimo wszystko. Myślę, że książka może przypaść do gustu osobom, które lubią odrobinę baśniowe historie, w których najważniejsza jest pokonująca wszystkie przeciwności losu miłość, a nie zagubiona gdzieś po drodze wiarygodność.