Ostatnie posty

Witajcie kochani! Długo zastanawiałam się na stworzeniem tego zestawienia. Początkowo miałam go nie robić, bo do bloga wróciłam dopiero w grudniu. Ale przecież to nie znaczy, że nic nie czytałam cały rok. Czytałam! Ale znacznie mniej. Jednak wystarczająco, abym była w stanie wyłonić swoich faworytów w dwóch kategoriach - książki, które mnie zachwyciły i te, które rozczarowały w 2017 roku. Dodam dla jasności, że są to tytuły, które ja przeczytałam w minionym roku, a niekoniecznie zostały w nim wydane. 

Na początek 5 tytułów, które najbardziej przypadły mi do gustu. 


Red Rising. Gwiazda zaranna to świetne zakończenie trylogii. Spokojnie mogłabym umieścić tutaj jej wszystkie części. Nietuzinkowy pomysł i charyzmatyczni bohaterowie w klimacie Sci-fi. Kamieniarz Camilii Lackberg oczarował mnie misternie zaplanowaną zagadką i burzą emocji, którą we mnie wywołał. Dla fanów kryminałów pozycja idealna. Imperium ognia. Ember in the Ashes Sabaa Tahir to książka, która najbardziej mnie zaskoczyła. Sięgając po nią nie spodziewałam się aż tak dobrej historii. Doskonała powieść pełna akcji, miłości, poświęcenia i walki o wolność. Dziedzictwo ognia to trzecia części przygód słynnej zabójczyni. Co tu dużo mówi - jestem zachwycona fabułą, światem i magią tej serii. Na końcu najlepszej piątki umieściłam Collide Gail McHugh. Sama nie wiem co mnie tak zauroczyło w tej książce, ale nie potrafiłam jej odłożyć. Na pewno znajdziecie w tej powieści mnóstwo miłości, wątpliwości, wewnętrznego rozdarcia czy toksycznych relacji.   

 
Tytuły, które mnie zawiodły. 
 

Tych na szczęście było zdecydowanie mniej. Pierwszy tytuł to wychwalane przez wszystkich  Trzynaście powodów. Dla mnie ta książka to jedno wielkie nieporozumienie. Głupia bohaterka, infantylne powody, które miały popchnąć ją do samobójstwa. Nie tego się spodziewałam. Następnie mamy Sto imion Ceceli Ahern. Stwierdzenie, że to zła książka, może jest zbyt ostre. Ale po takiej autorce jak Ahern spodziewałam się o wiele więcej. Historia była po prostu nudna i mało ciekawa. Taki bardzo średni średniaczek. Żar nocy to historia po której nie spodziewałam się dużo, i też dużo nie otrzymałam. Sceny erotyczne przeplatane bardzo słabą fabułą, która w żadne sposób nie była rozwinięta. Nawet fani erotyków, nie będą zbytnio usatysfakcjonowani. Na koniec jedno z moich największych rozczarowań roku, jak nie całego życia, czyli Złodzieje snów. Drugi tom Kruczego cyklu tak mocno mnie zawiódł na każdej linii, że sama nie wiem czy przełamię się, aby sięgnąć po kolejne części i poznać zakończenie tego cyklu. 

A jak to wyglądało u Was? Pojawiły się tytuły, które mocno Was zachwyciły? Czy wręcz przeciwnie, zawiodły?  
Confess
Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 10.05.2017r
Stron: 352
 


Colleen Hoover to nazwisko, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu molowi książkowemu. Nawet jeśli, ktoś nie gustuje w tego typu literaturze to trudno, aby o niej nie słyszał. Przez wielu okrzyknięta królową gatunku New Adult. Jej powieści wzruszają, łapią za serce i nieraz, roztrzaskują je na małe kawałki. Czy i tym razem pisarka pokazała się ze swojej najlepsze strony? Jak najbardziej tak.  

Ona to młoda kobieta, która przeżyła już wiele w swoim życiu. On to malarz prowadzący małą galerię sztuki. Ich drogi krzyżują się, gdy Owen potrzebuje pomocy przy swojej wystawie, a Auburn zarobić pieniądze. Przypadek, a może przeznaczenie? Cokolwiek to jest splata losy tej dwójki prowadząc do narodzin uczucia. Jednak ich związek nie będzie w żaden sposób prosty. Skrywane sekrety Owena spowodują, że Auburn będzie musiała dokonać wyboru między czymś, co jest dla niej najważniejsze, a miłością. 

Opis wydawcy, który możemy przeczytać na okładce Confess przywodzi nam na myśl, kolejną, podobną do innych historię w której wszyscy mają tajemnice, pojawia się uczucie, ale są sekrety, więc jest problem. Na szczęście dzieło Hoover nie jest tego typu szablonową powieścią. Autorka kolejny raz udowadnia, że potrafi zachwycić czytelnika serwując prawdziwą burzę emocji i uczuć. Akcja od pierwszych stron wciąga nie pozwalając oderwać się od niej ani na chwilę. Pojawi się mnóstwo bólu, wątpliwości i poświęcenia, ale także radości i nadziei. Bardzo spodobał mi się pomysł z anonimowymi wyznaniami, na podstawie, których Owen tworzył swoje obrazy. Z okładki możemy dowiedzieć się, że są to prawdziwe wyznania ludzi, który podzielili się nimi z autorką. Świadomość, że są one autentyczne tylko mocniej spotęgowała moje odczucia z lektury. 

Confess to nie tylko piękna historia, ale również barwni bohaterowie. Hoover stworzyła ciekawe i autentyczne postacie, które można z łatwością polubić lub znienawidzić. Wszyscy pełni charakteru i wyraziści. Przeszłość odbiła na Auburn i Owenie swoje piętno, kształtując ich osobowości. Stawiając się na ich miejscu doskonale rozumiemy dlaczego podejmują taką a nie inną decyzję, czym się kierują i co chcą osiągnąć. Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do szybkości rozwoju relacji naszej pary. Jak to często bywa, było odrobinę za szybko. Zwolnienie tempa wyszłoby na dobre. Ale poza tym jednym niedociągnięciem wątek miłosny wypada bardzo naturalnie i dojrzale. A gdy już przy dojrzałości jesteśmy. Jest to zdecydowanie książka poruszająca poważne problemy. Nie ma tutaj miejsca na szkolne udręki czy infantylne dylematy. Pisarka zadbała, aby jej powieść posiadała niepowtarzalny klimat adekwatny do tematyki.   

Warto zaznaczyć, że poza świetnym piórem Hoover w Confess możemy znaleźć przedstawione obrazy Owena wykonane przez brytyjskiego malarza Danny'ego O'Connora. To zdecydowany plus, że autorka stara się dopracować swoje powieści pod każdym względem. Nie tylko treści. 

Colleen Hoover kolejny raz udowadnia, że nie bez powodu mianują ją królową New Adult. Confess to kolejna, wyśmienita książka w jej dorobku. To opowieść o ludziach, którzy wkraczając w dorosłe życie spotkają na swojej drodze przeciwności losu. To historia o odpowiedzialności i poświęceniu. O tym, że czasem podejmując decyzje trzeba mieć na uwadze nie tylko swoje dobro. Przy tym jest to historia o rodzącej się miłości i namiętności, którą trudno od siebie odgonić. Autorka to mistrzyni gry uczuciami. Doświadczymy całej palety emocji. Chusteczki mogą się przydać już przy samym epilogu. 
Pani Noc
Cassandra Clare
Mroczne Intrygi #1
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 30.03.2016r
Stron: 830



Od dobrych kilku lat nazwisko Cassandry Clare plasuje się dość wysoko w gatunku młodzieżowej fantastyki. Jej świat Nocnych Łowców pokochały miliony czytelników na całym świecie. Nie ma się więc co dziwić, że pierwszy tom Darów Anioła (Miasto kości) doczekał się ekranizacji, a w późniejszym czasie nawet serialu. Idąc za ciosem, autorka postanowiła nie opuszczać nefilim, serwując nam Panią Noc - pierwszą części jej najnowszej serii Mroczne Intrygi.   

Minęło pięć lat od wydarzeń przedstawionych w finałowym tomie Darów Anioła. Przenosimy się do instytutu w Los Angeles, gdzie przebywa Emma Carstairs i jej parabatai Julian Blackthorn. Dziewczyna nie jest już dzieckiem, które było dane nam wcześniej poznać. Mimo upływu lat nie jest w stanie pogodzić się ze śmiercią rodziców i stara się ze wszystkich sił znaleźć ich zabójców. Trafia na trop morderstw, które prowadzą w niebezpiecznym kierunku, ale to jedyna droga, aby odkryć prawdę. Misji dziewczynie nie ułatwia jej serce, które zaczyna bić zakazaną miłością. 

Kolejna powieść ze świata Nocnych Łowców zachwyca tym wszystkim, czym jej poprzedniczki. Malownicze krajobrazy, piękny ocean i plaża, tętniące życiem miasto, a w tym wszystkim ukryta magia i nadprzyrodzone istoty. Nie da się ukryć, że pisarka oparła Panią Noc na bardzo podobnych schematach, które można było poznać w jej wcześniejszych cyklach.  Widać to szczególnie w wątku miłosnym, gdzie uczucie rodzące się między Emmą a Julianem jest czymś zakazanym, tak jak to miało miejsce w przypadku Clary i Jace'a. Po książkę sięgną na pewno osoby, które nie miały styczności z wcześniejszą twórczością autorki przez co początkowe rozdziały mogą być dla nich ciężkie w odbiorze. Clare bardzo często wraca do bohaterów i wydarzeń z poprzednich cykli. Uważam, że powieść mogłaby się bez tego obejść, a odchudzenie Pani Noc wyszłoby tylko na dobre. Fabularnie nie mogę książce wiele zarzucić. Pisarka przyzwyczaiła nas, że świetnie prowadzi wątki, dozuje emocje i napięci, i zaskakuje w najmniej spodziewany sposób. W tej płaszczyźnie i tym razem nie zawodzi. Pani Noc to doskonała mieszanka romansu i powieści przygodowej, głęboko osadzone w fantastycznej rzeczywistości. 

W pewnej kwestii jednak Clare przesadziła. Mam tu na myśli 'cukierkowość' całej książki. Nie wiem jak inaczej mogłabym ją określić, ale lukier wylewał się z niej sporymi ilościami. Każdy tutaj jest gotowy za każdego zginąć. Wszyscy się tak kochają, że nic tylko pogratulować idealnej rodziny. Do tego dochodzi przesadne idealizowanie postaci przez autorkę. Wszyscy są piękni, odważni i zachwycający. Co krok wychwala ich i przypomina nam o ich zaletach. Cierpi na tym niestety wiarygodność bohaterów. 

Osoby, które miały styczność z wcześniejszymi seriami Clare wiedzą, że pisarka to bardzo tolerancyjna osoba. Związek Magnusa z Alekiem z Darów Anioła wywołał nie mniejsze zainteresowaniem niż głównej pary serii.  Dlaczego by znów nie postawić na taki motyw? I tak właśnie robi Clare. Tylko czy kopiowanie wątków wcześniejszych książek jest tym, czego wszyscy oczekiwali?

Pani Noc to powieść która sprawia niemały problem w ocenie. Znaczniej lepiej można by ją odebrać nie znając wcześniejszej twórczości pisarki, przez co nie towarzyszą nam ciągłe myśli 'to już gdzieś było'. Jednakże, przez liczne powiązania i odwoływania do wcześniejszych serii nie polecam tego. Można by więc sądzić, że Pani Noc nie jest zbyt dobrą książką. Ale mi - mimo tych wszystkich wad, których trudno nie dostrzec - podobała się. Zostałam w całości wciągnięta w przygody młodych nefilim. I mimo że powieść czyta się momentami jak fanfic Darów Anioła to dostarcza tego wszystkiego czego oczekiwałam: pełnej niebezpieczeństw akcji, ciężkich wyborów i walki o miłości i rodzinę. Fani autorki nie powinni być mocno zawiedzeni.          
Witajcie! Nieodłącznym elementem nowego roku są postanowienia. Bo kto z nas chociaż raz nie obiecywał sobie 'a to schudnę', 'nauczę się nowego języka' czy po prostu coś zmienię w swoim życiu. Przychodzę dzisiaj do Was z moim książkowym postanowieniem. Nie raz na pewno zdarzyło się, że jakąś powieść bardzo chcieliście poznać, ale z biegiem czasu gdzieś o niej zapominamy. Pojawiają się inne książki, nowsze, i nasza, niegdyś wyczekiwana pozycja czeka na dnie półki. Trzeba to zmienić. Oto moja lista 10 książek, które chciałabym przeczytać w nowym roku. Czy to się uda? Czas pokaże.    

1. Wybacz, ale będę mówiła ci skarbie - Federico Moccia

Sama nie wiem czemu ta książka tak za mną chodzi. Opinie zebrała bardzo różne. Arcydziełem na pewno nie jest. Jednak jestem ciekawa, jak autor ukazał związek nastolatki z dorosłym mężczyzną. 

2. Angelfall - Susan Ee 

Pierwszy tom trylogii Opowieść Peryn o końcu świata. Wygląda na dystopię jakich wiele. Ten gatunek bardzo lubię, więc nie mogę przejść obojętnie. Poza tym złe anioły? Chciałabym je poznać. 



3. Gwiazd naszych wina - John Green 

Czy jest ktoś kto nie słyszał o tej książce? Czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która jej nie czytała. Nie widziałam także filmu. A historia Hazel i Gusa jest podobno niesamowicie wzruszająca.  

4. Jim w lustrze - Inger Edelfeldt

Przeczytanie tej książki będzie największym problemem. Jest dość stara (1996r.) przez co bardzo trudno dostępna. Nie udało mi się jej nigdzie wypatrzyć. Niemniej historia chłopaka, który musi pogodzić się z własnym homoseksualizmem i walczyć o samego siebie bardzo mnie zaintrygowała. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dorwać egzemplarz.  

5. Podzieleni - Neal Shusterman 

Gdy ujrzałam okładkę i przeczytałam opis od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Bardzo podoba mi się główny zamysł książki. Nic tylko ją zdobyć i czytać. 


6. Pochodnia w mroku - Sabaa Tahir 

Drugi tom cyklu An Embers In The Ashes. Pierwsza część zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Zostałam całkowicie zaskoczona przez zwykłą młodzieżówkę. Jak się okazało nie taką zwykłą. Niesamowita historia i bohaterowie. Kontynuacja już czeka na swoją kolej. 

7. Wszechświaty. Utopia - Leonardo Patrignani 

Zakończenie trylogii włoskiego pisarza. Pierwsze dwa tomy bardzo mi się spodobały. Sporo czasu już minęło i trochę obawiam się, że za wiele nie pamiętam. Jednak jestem bardzo ciekawa jak zakończy się historia wszechświatów. Mam nadzieję, że nie zawiodę się. 

8. Na szczycie - K.N. Haner 

Głośny debiut młodej, polskiej autorki. Pamiętam jak w okresie jej premiery (2015 rok) miałam na nią straszną ochotę. I mimo upływu paru lat dalej ją mam. Naczytałam się o tej książce tak wiele skrajnych opinii, przez co jeszcze bardziej ciągnie mnie do niej. Chcę się przekonać po której stronie szli ja stanę. 

 
9. Przegląd końca świata. Blackout - Mira Grant 

Swego czasu było bardzo głośno o zombicznej trylogii pani Grant. Blackout to już zakończenie tego cyklu. Pierwsze dwa tomu przypadły mi do gustu, więc dlaczego nie sięgnęłam po ostatni? Teraz będzie jeszcze trudniej wrócić do tej historii - wcześniejsze części czytałam w 2014 roku. 

10. Pozostawieni - Tom Perrotta

Bardzo zaciekawił mnie opis, chociaż książki do teraz fizycznie nie zdobyłam. 'Co się stanie, gdy nagle znikną tysiące ludzi? Jak poradzą sobie z tym, ci, którzy pozostali?' Do tego pojawił się serial HBO na motywach tej powieści. Czuję, że ta historia ma to coś, czego szukam. 

 
A jak Wasze noworoczne postanowienia? Znalazło się w nich miejsce na zapomniane książki czy takie, które po prostu bardzo chcielibyście przeczytać?