Ostatnie posty

Zapomnij o mnie
K.N. Haner
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 30.08.2018r.
Stron: 407


Nic lepiej nie smakuje niż ogromne pozytywne zaskoczenie książką, co do której nie miało się wcale dużych oczekiwań. K.N Haner, która dała się poznać w erotycznych i mafijnych klimatach, przychodzi do nas dzisiaj z tytułem odrobinę innym. Pokazuje, że nie strasznie jej nowe wyzwania, a w gatunku New Adult czuje się niczym ryba w wodzie. 

28- letni Marshall chcąc odciąć się od trudnej przeszłości i błędów młodości postanawia przenieść się do Nowego Jorku. Znajduje nową pracę i wprowadza się do mieszkania pary studentów. Tak poznaje piękną Sarę. Między tą dwójką szybko zaczyna iskrzyć, lecz dziewczyna skrywa wiele sekretów, które znacznie komplikują ich relacje. Marshall szybko uzmysławia sobie, że Sara znajduje się w trudnej sytuacji i potrzebuje pomocy. Czy uda mu się ją ocalić?

Zapomnij o mnie to historia, której, paradoksalnie, na pewno się nie zapomni! K.N. Haner oferuje nam gorący tytuł NA, w którym rodząca się miłość będzie musiała zmierzyć się ze sporymi problemami oraz demonami przeszłości. Od pierwszych stron akcja nabiera tempa, nie spuszczając z tonu aż do samego końca. Nie ma tutaj miejsca na 'lanie wody', a wszystkie wydarzenia mają swoje ważne miejsce w fabule, poruszając przy tym najskrytsze zakamarki naszych serc. Pisarka stawia na uczucia i emocje, i można to wyczuć już od pierwszych stron. To historia, która zawładnie naszym umysłem, sprawi, że będziemy nią żyli, płakali i cieszyli się na zmianę. Jak na autorkę erotyków przystało K.N. Haner nie wyzbyła się zamiłowania do scen łóżkowych, także jest ich całkiem sporo (szczególnie na początku). Mimo to Zapomnij o mnie to książka zdecydowanie bardziej delikatna, niż chociażby wydana parę miesięcy wcześniej, Seria Mafijna, przy czym sprawia wrażenie dojrzalszej, posiadającej głębię, przekaz i przekazująca ważne życiowe wartości.

Pisarka postawiła na pierwszoosobową narrację, zatem całą historię poznajemy okiem Marshalla. Muszę przyznać, że autorce udało się w idealny sposób nakreślić osobowości. Dylematy sercowe, życiowe rozterki, rozważania głównego bohatera nie przytłaczały, nie były wyolbrzymione, za to pozwoliły doskonale go poznać oraz przeżywać wraz z nim dramaty, jak i chwile szczęśliwe. Również reszta znaczących postaci nie może narzekać na brak dopieszczenia. Są wyraziści, barwni i zwyczajnie naturalni. Sara świetnie oddała charakter osoby znajdującej się nad życiową przepaścią. Zamknięta w sobie, zastraszona, bez wiary w poprawę swojego losu. W życiu Marshalla pojawia się jeszcze jedna ważna osoba - to Emily. Dziewczyna niczym promyk słońca rozjaśni mroczne życie głównego bohatera. Kobieta idealna, bez skazy, zabawna i pomocna. Tylko czy Marshall będzie umiał zapomnieć o Sarze? Sposób w jaki pisarka poprowadziła finałowe sceny zasługuje na wiekiem uznanie, gdyż takiego obrotu spraw trudno było się domyślać. K.N Haner kolejny raz udowadnia, że jest Królową Dramatów, a jej zakończenia łamią serca rozsypując je na miliony kawałków. 

'Ekscytująca, seksowna, dramatyczna, nieprzewidywalna' - tym razem okładka nie kłamie. Zapomnij o mnie to nie słodkie love story z banalną fabułą, a książka o skomplikowanym uczuciu, trudnych wyborach oraz godzeniu się z własną przeszłością. Pisarka pokazała się w nowej, subtelniejszej odsłonie pokazując, że nie jest autorką jednego tematu, przy czym nie zatraciła swojej bezpośredniości oraz umiejętności manipulowania emocjami czytelnika. Zapomnij o mnie to istna kopalnia uczuć oraz mieszanka zaskakujących wydarzeń. Pozycja idealna dla fanów gatunku. 


Inne książki autorki:

Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość
Jane Harvey-Berrick
Tł: Mateusz Grzywa
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data premiery: 01.08.2018r.
Stron: 590


Popularność powieści z gatunku New Adult od kilku lat utrzymuje się na bardzo dobrym, wysokim poziomie. I nie ma się co dziwić, gdyż lekkość z jaką są napisane i jednocześnie przyziemność tematów jakie są w nich poruszane, skradają serca żeńskiej części czytelników. Natomiast przeciwnicy zarzucają im schematyczność, wtórności i przewidywalność. Jak się ma do tych oskarżeń najnowsza powieść amerykańskiej autorki Jane Harvey - Berrick? Czy udało się jej pokazać coś nowego?

Wszystko rozpoczyna się na zajęciach z wprowadzenia do biznesu. To tam Lisanne pierwszy raz dostrzega Daniela. Mimo że sprawia wrażenia zimnego, gburowatego i ponurego chłopaka, to ciężko zaprzeczyć jego urodzie. Los sprawia, że para będzie miał do wykonania wspólne zadanie na studiach. Dziewczyna szybko odkrywa, że za maską złego chłopak kryje się ktoś całkowicie odmienny. Wkrótce też poznaje jego głęboko skrywany sekret. Dlaczego Daniel trzyma się na uboczy i nikogo do siebie nie dopuszcza? Jak długo uda im się wspólnie ukrywać tę tajemnicę? 

Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość to powieść, której opis brzmi tak banalnie, że ciężko nie pomyśleć sobie 'znowu to samo'. I poniekąd cała historia taka jest, gdyż ciężko doszukać się tutaj czegoś innego, czy zaskakującego. Świetny początek i dość szybkie poznanie sekretu Daniela zapowiadało nietuzinkową lekturę, jednak czym dalej, tym mocniej można odnieść wrażenie, że pisarce chyba brakowało pomysłu na efektowne przedstawienie historii. Książka jest zdecydowanie za długa i po prostu zapchana niepotrzebnymi bzdetami, przez co momentami nużąca i męcząca. Poza wątkiem miłosnym, który tutaj wiedzie prym, autorka dotyka kilku innych ważnych aspektów, tj. zaufanie, tolerancja, walka z uprzedzeniami i przesądami, wzajemne wsparcie oraz pomoc, czy samoakceptacja. Lecz mimo poruszenia tak wielu istotnych i łapiących za serce motywów, zabrakło więcej emocji i porywających wydarzeń, które trochę odmieniłyby ten jednostajny charakter utworu.      

Na szczęście bohaterowie nadają historii więcej życia. Znacznie bardziej Daniel niż Lisanne, ale w ogólnym rozrachunku ich kreacje są zadowalające. Bardzo podobało mi się, że główny bohater okazał się inny niż można by przypuszczać. Nie był pewnym siebie cwaniakiem, który myśli że wszystko mu wolno. Zmagał się z wieloma problemami, a jego dylematy i wątpliwości wypadały wiarygodnie. Lisanne natomiast początkowo może odrobinę drażnić swoim brakiem poznania życia, dziecinnością czy po prostu głupotą. Jednak przemiana jaka się w niej dokonuje wynagradza początkowe złości. Autorka nie zastosowała tutaj najczęstszej dla gatunku New Adult narracji pierwszoosobowej, a postawiła na standardowy trzecioosobowy punkt widzenia. Pomimo tego poznanie i zżycie się z bohaterami nie stanowi problemu. Warto również wspomnieć, że powieść zawiera sporą dozę pikanterii. Może nawet zbyt dużą, jak na książkę tego gatunku? Sceny erotyczne, ostre słówka i seksualne aluzję pojawiają się praktycznie co kilka stron i sprawiają wrażenie jakoby było to jedyne hobby i tematu rozmów dwójki głównych bohaterów.      

Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość to książka, która pozostawiła po sobie mieszane uczucia. Nie wzbudziła lawiny uczuć i emocji, nie wciągnęła w wir wydarzeń. Aczkolwiek czasu z nią spędzonego nie spisuję na straty. Autorce udało się w przekonujący sposób pokazać problemy z jakimi przychodzi borykać się ludziom w każdym wieku. Ukazuje jak niesprawiedliwe jest ocenianie innych na podstawie wyglądu czy zasłyszanych plotek oraz zwraca uwagę na bezwarunkowy charakter miłości, bo nawet gdy sami mam problem z własną akceptacją może pojawić się ktoś, dla kogo będziemy idealni. Jeśli jesteście zainteresowani taką tematyką, może warto się skusić. 

  

Niemiecki bękart
Camilla Läckberg
Tł: Inga Sawicka
Saga o Fjällbace #5
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 05.06.2013r.
Stron:568



Niemiecki bękart to już piąte spotkanie z mieszkańcami malowniczej Fjallbacki. Spotkanie, które jest dość satysfakcjonujące, chociaż Läckberg pokazała wcześniej, że stać ją na wiele więcej. Po raz kolejny, wraz z Patrickiem, Eriką oraz resztą bohaterów, zostaniemy wciągnięci w sprawę pewnego morderstwa, które będzie mocno powiązane z przeszłością oraz ich życiem prywatnym.

Erika znajduje w rzeczach zmarłej matki stary nazistowski medal. Pragnąc dowiedzieć się więcej o jego pochodzeniu, powierza go emerytowanemu historykowi. Niedługo później mężczyzna zostaje znaleziony martwy. Kto pragnął śmierci staruszka? Czy to możliwe, że wizyta Eriki zapoczątkowała ciąg wydarzeń, które doprowadziły do jego śmierci? Jak zwykle odpowiedzi przyjdzie szukać nam w przeszłości. 

Chociaż w ogólnym rozrachunku książkę oceniam pozytywnie to po zakończeniu lektury odczułam ulgę, że wreszcie udało mi się dotrzeć do ostatniej strony. Nie jest to winą samej zagadki, gdyż ona prezentuje się zdecydowanie najlepiej w Niemieckim bękarcie, a mnóstwa wątków pobocznych, które tym razem zbyt mocno przesłoniły główny temat. Autorka oferuje nam to wszystko, do czego przyzwyczaiła nas w poprzednich częściach - intrygujące śledztwo, bogate tło obyczajowe oraz autentycznych bohaterów. W porównaniu z Ofiarą losu nie jest tak łatwo domyślić się rozwiązania sprawy, a pisarka daje dużo podpowiedzi, aby nakierować czytelnika w odpowiednim kierunku. Gorzej jest trochę z utrzymaniem napięcia. Można odnieść wrażenie, że powieść jest po prostu przegadana. Śledztwo posuwa się niemal w żółwim tempie i dopiero ostatnie 200 stron przynosi progres, potrafi mocniej zaciekawić i sprawić, że książki nie da się odłożyć na bok. Poza tym, pomimo historycznego wątku z czasów II wojny światowej, Niemiecki bękart wypada mało wiarygodnie a to niestety za sprawą przekombinowania fabuły. 

Piąty tom sagi to również dalsze losy wcześniej poznanych bohaterów. Bohaterów, którzy skradli serca czytelników swoją naturalnością, szczerością oraz zwyczajnością. Nie zabraknie dociekliwej Eriki, która będzie starała się ze wszystkich sił odkryć przeszłość swojej matki. Patrika, który będzie musiał zmierzyć się z wychowaniem dziecka oraz Mellberga, którego osoba zawsze dostarcza zastrzyku humoru. Sporo będzie się działo także u całkiem nowych postaci czy tych drugoplanowych. Jednak obszerność wątków obyczajowych zachwiała równowagę, którą Läckberg tak starannie potrafiła dotychczas zachować. I nie jest to już kryminał z obyczajowym tłem, a powieść obyczajowa z dodatkiem kryminalnej zagadki. Więc czytelnicy, którzy niekoniecznie lubią ten gatunek książek powinni się dobrze zastanowić, czy chcą czytać o zmianie pieluch, buncie nastolatków, spacerkach z psem czy lekcjach tańca. 

Niemiecki bękart okazał się lektura poprawną, zdecydowanie bardziej obyczajową niż kryminalną, jednak czasu z nią spędzonego nie uważam za stracony. Autorka zachowuje swój lekki i lubiany styl, przez co fani jej twórczości nie powinni być zawiedzeni. Mimo dość nużącego początku, książka potrafi zaciekawić, a sympatyczni bohaterowie sprawiają, że z chęcią sprawdzę za jakiś czas 'co u nich słychać'.    


Poprzednie tomy:

      

Paryż, rok 1884.

Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach.
Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki.
Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego…

Vera Buck po mistrzowsku łączy literaturę z historią medycyny.

Fascynujące tło historyczne: Paryż dziewiętnastego wieku, słynny zakład dla obłąkanych La Salpêtrière i mroczne początki psychiatrii.





Premiera już 3 września!





Zachęcam również do obejrzenia trailera książki :)