Ostatnie posty

Łabędź i Szakal ♥ J.A. Redmerski ♥ Tł: Dorota Lachowicz ♥ W Towarzystwie Zabójców #3 ♥ Wydawnictwo NieZwykłe ♥ 
Data premiery: 06.02.2019 ♥ Stron: 303

Pokochałam cykl W Towarzystwie Zabójców za jego nietypowy charakter. Ciężko jednoznacznie określić do jakiego gatunku należy. Nie jest to na pewno klasyczny romans, bardziej thriller, powieść sensacyjna, ale wątki romantyczne czy nawet erotyczne dają o sobie wyraźnie znać. W Drugim życiu Izabel mieliśmy okazję zaciekawić się nowym bohaterem, jaki jest mroczny i sadystyczny Fredrick, a Łabędź i Szakal daje nam możliwość jego lepszego poznania. Jak wypadło to spotkanie? Muszę przyznać, że bardzo mrocznie, brutalnie, mocno emocjonalnie i ogniście. 

"Tamtego dnia nie narodziło się dziecko. Tamtego dnia dziecko umarło. Umarła jego niewinność i to, kim mógłby zostać w przyszłości... Dzień jego narodzin był początkiem bardzo długiego i okrutnego życia."

Nie zabrakło również bohaterów ze wcześniejszych części. Izabel oraz Victor nieustannie są w tle, ale to historia Szakala jest tym razem na pierwszym miejscu. Nie ma się jednak czego obawiać, bo jego losy są równie ciekawe, o ile nie bardziej, niż wcześniejszej pary. Fabuła skupia się na Fredriku i jedynej kobiecie, którą kiedykolwiek pokochał, Serafinie. Jednak ona go opuściła, a jedyny trop do jej odnalezienia stanowi Cassia. Dziewczyna cierpi na amnezję i nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na żadne pytanie. Co ma wspólnego z żoną Fredrika? Czy uda się jej przypomnieć kim jest? Gwarantuję, że poznając odpowiedzi na te pytania czytelnik będzie zbierać szczękę z podłogi. Pisarka po raz kolejny robi to, co umie najlepiej - szokuje, zaskakuje i dostarcza emocji z najwyższej półki. Nie jest to na pewno książka dla każdego. Całkiem sporo w niej przemocy, okrucieństwa i tego szeroko rozumianego mroku, który każdy z zabójców nosi w swoim sercu. Nie przeszkadza to jednak, aby lekturę połknąć za jednym zamachem. Akcja od pierwszych stron przybiera przyjemne tempo prowadząc do szalonego finału, który wbija w fotel nie pozwalając odłożyć książki przed poznaniem ostatniego zdania.  
    

Łabędź i Szakal to kolejne udane spotkanie z niesamowitymi zabójcami. J.A. Redmerski zdążyła już przyzwyczaić czytelników, że nie ma tutaj za wiele miejsca dla zwykłych postaci. Fredrik to bohater mocno naznaczony przez życie, skąpany w mroku, lubujący się w bólu, ale także posiadający gdzieś w sobie przebłyski światła. Z każdym kolejnym tomem cykl W Towarzystwie Zabójców podoba mi się coraz bardziej, a autorka z łatwością znajduje sposoby, aby zaintrygować czytelników tym zimnym światem płatnych morderców. Nie mogę doczekać się kolejnej części i jak najbardziej polecam. Może i Wy zatracicie się w tej niebanalnej historii. 


W serii W Towarzystwie Zabójców:
Zabić Sarai / Drugie życie Izabel / Łabędź i Szakal / Zło w zarodku / The Black Wolf / Behind the Hands That Kill / Spiders in the Grove



Czarcie słowa ♥ Grzegorz Wielgus ♥ Seria Brat Gotfryd #2 ♥ Wydawnictwo Initium ♥  
Data premiery: 12.02.2019 ♥ Stron: 365

Pęknięta korona pozostawiła po sobie mały niedosyt. Mimo że napisana pięknym stylem i świetnie oddająca realia średniowiecznej Polski, nie zachwycała rozwinięciem wątków czy kreacją bohaterów. Samo spojrzenie na Czarcie słowa (ponad 100 stron więcej niż tom pierwszy) dało spore nadzieje, że będzie to historia bardziej rozbudowana i dopracowana. I tym razem przeczucie mnie nie myliło, bo druga część przygód brata Gotfryda dokładnie taka jest. 


"Nie bądźmy zbyt pochopni w wywoływaniu diabłów, skoro ludzką niegodziwością można obdzielić wszystkie kręgi piekła."

Tym razem ta kryminalno-historyczna seria zabiera nas do Austrii, do roku 1279. To właśnie tutaj, na zamku Rappottenstein ma odbyć się turniej rycerski, na który zostali zaproszeni wojownicy i władcy z ościenny krajów. Beztroska atmosfera zostaje jednak szybko przełamana, a to za sprawą podejrzenia obecności zdrajcy w kręgach rycerzy. Dodatkowo wokół zamku dochodzi do brutalnych mordów, po których pozostają okaleczone ciała i wyryte na drzewach słowa. Miejscowa ludność jest pewna za stoi za tym nikt inny jak Titivillus - demon słów. Rozwiązania tych zagadek podejmie się znane nam już z pierwszej części trio - Brat Gotfryd wraz z towarzyszami, Lambertem oraz Jaksą. Czarcie słowa dają nam możliwość jeszcze lepszego poznania głównych bohaterów oraz odkrywają rąbka przeszłości tajemniczego inkwizytora. Bardzo mi się podoba, że każdy z tej trójki jest inny, a przy tym tak doskonale się uzupełniają. Jaksa to w dalszym ciągu uosobienie humoru w dziele Grzegorza Wielgusa. Cięty język, słowne docinki i dowcipne dialogi nie raz sprawiają, że uśmiech pojawia się na twarzy. Natomiast wszystkie postacie drugoplanowe stanowiły dla mnie istotny problem, gdyż było ich zdecydowanie za dużo. Trudne imiona i złożone przydomki nie ułatwiały rozróżnienia kto jest kim. Może dla osób, które dobrze orientują się w historii nie będzie to stanowić takiego problemów, bo wiele postaci to realni, historyczni bohaterowie, ale dla mnie (osoby, która historią się nie interesuje) stanowiło to niemałe wyzwanie.  

Jak już przy pierwszej części dało się zauważyć, autor stylizuje swoje teksty na język zamierzchłej epoki. Dzięki temu zabiegowi powieść nabiera wyjątkowego charakteru, a staropolszczyzna nadaje historii wyjątkowej autentyczności. Sama zaś fabuła prezentuje się zdecydowanie ciekawiej niż ta w Pękniętej koronie. Dzieje się zdecydowanie więcej, akcja jest bardziej dynamiczna, a dzięki dwuwątkowości bardziej złożona. Pisarz z niebywałą lekkością oddaje ducha średniowiecza. Turniej rycerski, pojedynki, dworne intrygi, spiski, ludowe wierzenia. Tego tutaj nie zabrakło. 


Czarcie słowa to bardzo udana powieść historyczna z kryminalną zagadką w roli głównej. Zdecydowanie przewyższa poziomem wcześniejszą część i wciąga w średniowieczne realia od pierwszych stron. Warto zaznaczyć, że pomimo tego, że jest to drugi tom, to nie ma tutaj żadnego powiązania z Pękniętą koroną i nic nie stoi na przeszkodzi, aby właśnie od Czarcich słów rozpocząć swoją przygodę z bratem Gotfrydem. Grzegorz Wielgus posługuje się pięknym językiem, dlatego spotkanie z jego twórczością to prawdziwa literacka uczta. Czekam na kolejną możliwość rozwiązania zagadki wraz z osobliwym inkwizytorem.     


W serii Brat Gotfryd:
Pęknięta korona / Czarcie słowa




Twarzą w twarz ♥ Agata Suchocka ♥ Seria Daję Ci wieczność #2 ♥ Wydawnictwo Initium ♥ 
 Data premiery: 14.02.2019 ♥ Stron: 255

Woła mnie ciemność było lekturą dość nietypową, a przy tym bardzo klimatyczną i mroczną. Od pierwszych stron pokochałam pióro autorki, dlatego sięgnięcie po kontynuację było dla mnie oczywistością. Pierwsza część dość jasno pokazała nam, że królować będą tutaj związki męsko-męskie, a erotyka przybierać bardzo różne, odważne odcienie. I mimo że Twarzą w twarz jest zdecydowanie łagodniejsze niż jego poprzedniczka, to bez problemu zatraciłam się w tej cudownej, gotyckiej rzeczywistości. 

"Miałem wrażenie, że jesteśmy jednym ciałem grającym na dwóch instrumentach."

Akcja rozpoczyna się bezpośrednio po zakończeniu aktu pierwszego, dlatego znajomość Woła mnie ciemność jest koniecznością. Lothar opuszczony przez ukochanego, ale także swojego mentora postanawia wyruszyć do Ameryki, aby tam odnaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. To właśnie on staje się tym razem naszym głównym bohaterem i jego losu mamy okazję śledzić. Przyznam, że pierwsze rozdziały nie napawały mnie optymistycznie i miałam poczucie, że autorce zabrakło pomysłu na kontynuację. Lothar miota się bez celu szukając ukojenia, zemsty, czegoś co pozwoli zapomnieć i zmyć poczucie winy. Nie jest to ani specjalnie ciekawe, ani przykuwające uwagę. Jednak z każdy kolejnym rozdziałem było zdecydowanie lepiej, a akcja zaczęła nabierać rozpędu. Przypomniałam sobie, co tak bardzo urzekło mnie w pierwszym tomie, i mimo że wydarzenia tym razem mają miejsce we współczesności, to ziarenko tego mrocznego, XIX-wiecznego Londynu pozostało. Bohaterowie muszą zmierzyć się z upływem czasu, ze zmianami jakie zachodzą na świecie. Bo to nie jest w głównej mierze książka o wampirach. One stanowią tutaj tło, fundament dla wieczności. Pierwszy skrzypce gra zdecydowanie miłość. Taka ponad czas, ponad wszystko. I ten piękny literacki styl przesiąknięty erotyzmem. Nie sposób nie zatracić się w nim i nie ulec jego urokowi.  


Twarzą w twarz to książka, tak jak w przypadku jej poprzedniczki, bardzo odważna, nietypowa, oryginalna i do tego pięknie napisana. Na pewno nie dla każdego, bo podchodzić trzeba do niej bez żadnych uprzedzeń i etycznych ograniczeń. Historia zawarta w drugim akcie Daję Ci wieczność wyjaśnia wiele nurtujących kwestii i domyka sporo wątków, ale również rozpoczyna kilka całkiem nowych i niespodziewanych. Bardzo jestem ciekawa co pisarka przygotowała w kolejnej części i mam nadzieję, że szybko przyjdzie mi się o tym przekonać.        


W serii Daję Ci wieczność:
Woła mnie ciemność / Twarzą w twarz



Cisza białego miasta ♥ Eva García Sáenz de Urturi ♥ Tł: Joanna Ostrowska ♥ Trylogia białego miasta #1 ♥ 
Wydawnictwo Muza S.A. ♥ Data premiery: 27.02.2019 ♥ Stron: 568

Cóż to było za śledztwo! Co za finał! Od samego początku czułam, że powieść hiszpańskiej pisarki będzie niesamowitą przygodą, i tak też było. Historia przemyślana od A do Z, zaskakująca co krok kolejnymi zwrotami akcji oraz angażująca maksymalnie czytelnika. Nie sposób się oderwać.

"Czasami wystarczy nadstawić ucha i słuchać. Ci, którzy zetknęli się z mordercą, często mają sporo do powiedzenia, tyle że my, śledczy, nie traktujemy ich poważnie, uważamy się za ekspertów, chociaż nie znamy napastników ani ofiar, w przeciwieństwie do ich otoczenia".

Eva García Sáenz de Urturi zabiera nas do malowniczej Vitorii, która nadaje powieści nietypowego klimatu. Baskijska kultura miesza się z serią zabójstw, które do złudzenia przypominają te sprzed dwudziestu lat. Jednak ich sprawca przebywa w więzieniu. Naśladowca? A może skazano niewinnego człowieka? Rozwiązania tej zagadki podejmie się śledczy specjalizujący się w profilowaniu kryminalnym, Unai López de Ayala. Już na pierwszych stronach dowiadujemy się, że nie wszystko poszło dobrze, a nasz główny bohater przebywa w szpitalu w nieciekawym stanie. Po niecodziennym początku fabuła wskakuje na właściwe tory. Pisarka uknuła bardzo złożoną łamigłówkę, której finału nie sposób przewidzieć. Podsuwa wiele tropów i poszlak, które sprawiają, że podejrzanym wydaje się być praktycznie każdy. Jak to często bywa w książkach tego gatunku, śledczy zaczyna zagłębiać się w przeszłość, która jest kluczowa do odkrycia tożsamości mordercy. Pojawiają się retrospekcje, które odkrywają przed czytelnikiem kawałek prawdy i rzucają całkiem inne światło na obecną sytuację. Już mniej więcej w połowie lektury Eva García Sáenz de Urturi  daje nam mocne wskazówki, kto może być zamieszany w te zbrodnie, jednak nie odbiera to żadnej przyjemności w dociekaniu 'jak'. Niewątpliwie utrzymanie wysokiego napięcia to mocna strona Ciszy białego miasta i autorka wie, jak tego dokonać. Dodatkowo pokusiła się o pierwszoosobową narrację, która sprawdziła się doskonale. Unai to bohater, którego szybko darzy się sympatią, a jego logiczne myślenie, domysły i próby powiązania tropów robią wrażenie. Dzięki dość wyraźnej wielowątkowości będziemy także świadkami rodzącego się uczucia i poznamy odrobinę przeszłość i życie osobiste głównego bohatera. Pisarce udało się stworzyć postacie bardzo autentyczne z bogatą osobowością, dlatego z tak wielką przyjemnością poznałabym ich dalsze losy.


Cisza białego miasta to świetnie skonstruowany kryminał, który zachwyca na wielu płaszczyznach. Ciekawy pomysł, znakomite wykonanie, cudowny klimat. Książka trzyma w napięciu od pierwszej strony i potrafi niejednokrotnie zaskoczyć. Widać, że autorka włożyła wiele w pracy, aby tak umiejętnie połączyć wszystkie wątki, tworząc przy tym finał zapierający dech w piersi. Takie powieści chce się pamiętać. Do takich chce się wracać. Czekam na kontynuację.