Ostatnie posty
Dzisiaj należy do mnie ♥ Agnieszka Dydycz ♥ Wydawnictwo MUZA S.A. ♥ Data premiery: 17.04.2019 ♥ Stron: 475

Ciężko było mi przejść obojętnie obok książki z tak piękną okładką, mimo że powieści obyczajowe znajdują się daleko od mojego centrum zainteresowań. Z drugiej jednak strony po zapoznaniu się z opisem, czułam, że nie będzie to zwykła obyczajówka, i miałam rację. Dzisiaj należy do mnie to książka na swój sposób nietypowa. 


„Życie nauczyło mnie już, żeby cenić to, co mam, a nie zamartwiać się tym, czego mi brak. Albo może tak mi się tylko wydaje, bo za każdym razem muszę sobie o tym przypominać.”

W swojej najnowszej powieści Agnieszka Dydycz zabiera nas w pełną doświadczeń i emocji podróż zwaną życiem. Nietypowy sposób budowania fabuły oparty na czasie przeszłym przywodzi na myśl wspomnienia, które zdradza nam główna bohaterka. Co za tym idzie, siła tej narracji opiera się nie na bogatym opisie uczuć i przeżyć, a trafnej i niejako chłodnej refleksji na którą może sobie po latach pozwolić protagonistka. Kama  szybko zdobywa sympatię czytelnika dzięki swojej zwyczajności, która pozwala na utożsamienie się z nią i dojrzenie w jej historii wspólnym elementów z własnym życiem. Kobieta spowiada się ze swojej przeszłości, opowiada o najszczęśliwszych chwilach, ale również tych przynoszących ogromny ból. O sukcesach i porażkach. A wszystko to z nieopisaną dozą optymizmu, pełną przemyśleń, inspiracji i życiowych prawd. Dodatkowo równolegle z losami Kamy poznajemy kawałek życia Sophie Maddeline - służącej, której spokojne życie przerwała Rewolucja Francuska. Poznajemy Teodozję - zielarkę, która została zmuszona do ucieczki, po oskarżeniu o czary oraz Marka, który wraz z żoną wyruszył w wielomiesięczną podróż w poszukiwaniu nowego domu i lepszego życia. A to wszystko dzięki snom głównej bohaterki, które niejednokrotnie pojawiały się w momencie, gdy ich najbardziej potrzebowała.  


Dzisiaj należy do mnie to wielowymiarowa powieść o miłości, przyjaźni, rodzinie i czerpaniu z życia radości. Kama z wielką lekkością i szczerością opowiada swoją historię, która nie daje recepty na szczęście, ale ze sporą subtelnością, a jednocześnie trafnością przypomina nam, że liczy się tu i teraz i zawsze po burzy wychodzi słońce. Główna bohaterka nie ocenia swojej przeszłości ani spotkanych ludzi. Nie krytykuje ówczesnego postępowania, nie narzuca swojego zdania. Pozwala czytelnikowi samemu wysunąć wnioski i dojrzeć to, co niezauważalne na pierwszy rzut oka. Polecam wszystkim fanom słodko - gorzki historii, które potrafią bawić i wzruszyć, jednocześnie niosąc ze sobą przesłanie.    
 Dziewczyna z wieży ♥ Katherine Arden ♥ Tł: Katarzyna Bieńkowska ♥ Trylogia Zimowej Nocy #2 ♥ 
Wydawnictwo Muza S.A. ♥ Data premiery: 13.03.2019 ♥ Stron:505
 
Pierwszy tom otwierający Trylogię Zimowej nocy był wyjątkową, magiczną lekturą, która zabrała czytelników do mroźnej, zamierzchłej Rusi, gdzie pradawne wierzenia ścierały się z nową wiarą. Autorka pokazała, że posiada niebywałą wyobraźnię i po mistrzowsku czerpie ze słowiańskich tradycji. Dziewczyna z wieży jako bezpośrednia kontynuacja Niedźwiedzia i słowika rozwija wcześniej poznaną historię i robi to w równie świetnym stylu. 

"Sasza popatrzał na siostrę. Nigdy nie uważał jej za dziewczęcą, teraz jednak straciła wszelką delikatność. Bystry umysł, silne ciało - dobitnie, niemal wyzywająco obecne, choć ukryte pod krępującymi ruchy sukienką. Była teraz bardziej kobieca niż kiedykolwiek, a zarazem mniej.
"Czarownica" - przemknęło mu przez głowę. Nazywamy w ten sposób takie kobiety, bo nie mamy innego słowa na ich określenie."

W czasach gdy kobiety nie miały nic do powiedzenia, a ich przyszłość mogła obrać tylko dwie ścieżki - szybkie zamążpójście lub klasztor - żyje Wasia. Jak pamiętamy z poprzedniego tomu, dziewczyna sprzeciwia się takiemu losowi i ucieka z Leśnej Ziemi. Z wiernym Słowikiem u boku wyrusza w świat, aby odkryć jego piękno i nieznane jej dotąd okolice. Splot wydarzeń sprawia, że trafia na dwór Wielkiego Księcia Moskiewskiego gdzie przebywa jej siostra oraz brat. Tam zostaje, nie całkiem bez swojej winy, wplątana w sieć kłamstw, intryg oraz prób upodobania się władcy. Jak można się zatem domyślić więcej będzie tutaj, w porównaniu z wcześniejszą częścią, wydarzeń oscylujących wokół spisku i dworskiego życia. Jednakże pisarka nie zapomniała o największym atucie tej serii - niezwykłym, baśniowym klimacie, który sprawia, że książka wciąga w swój świat od pierwszych stron. Żyje się nią. Przepełniona słowiańskimi wierzeniami i kulturą średniowiecza historia naznaczona odrobiną tajemniczości i mroku to dla mnie strzał w dziesiątkę i powiew sporej dozy oryginalności. 

Wasia od najmłodszych lat nie pasowała do czasów w których przyszło jej żyć. Wolność i możliwości decydowanie o sobie są dla niej ważniejsze niż wszystko inne. I nieraz za te pragnienia przychodzi jej zapłacić srogą cenę. Autorka wiarygodnie oddała charakter głównej bohaterki i niezłomną wolę walki. Można ją podziwiać za odwagę i śmiałość, chociaż te cechy raczej wynikają z nieznajomości świata i braku przezornego myślenia. Wiele razy mocno ryzykuje, postępuje głupio, ale o dziwo nie irytowało mnie to. Mamy też okazję lepiej poznać rodzeństwo protagonistki - Szaszę oraz Olgę, którzy w pierwszej części nie dostali tak wiele czasu. Nie zabrakło również Morozki - demona śmierci i króla zimy, z który łączy Wasię nietypowa relacja. Bardzo jestem ciekawa jak się ona rozwinie. 


Dziewczynę z wieży nie dotknęła klątwa drugiego tomu. Kontynuacja Niedźwiedzia i słowika okazała się równie czarującą i intrygującą historią, której bajkowy klimat z łatwością skradnie niejedno serce. Niesamowicie podoba mi się jak Katherine Arden oddaje realia średniowiecznej, mroźnej Rusi, nie przytłaczając przy tym czytelnika długimi i nudnymi opisami. Ta historia w znacznej mierze opiera się na emocjach i uczuciach, w które obfituje, przez co z taką łatwością zapada w pamięć. Z niecierpliwością będę wyczekiwać premiery kolejnego tomu, aby znów zanurzyć się w tym cudownie klimatycznym świecie pełnym słowiańskich akcentów.


W Trylogii Zimowej Nocy:
Niedźwiedź i słowik / Dziewczyna z wieży / The Winter of The Witch

Niedźwiedź i słowik ♥ Katherine Arden ♥ Tł: Katarzyna Bieńkowska ♥ Trylogia Zimowej Nocy #1 ♥ 
Wydawnictwo Muza S.A. ♥ Data premiery: 18.04.2018 ♥ Stron: 448

Niedźwiedź i słowik. Tytuł bardzo prosto, a jednak nie mówiący za wiele. I do tego kolorowa, bajkowa okładka. Czy będziemy mieć do czynienia z lekką historią dla dzieci? Zdecydowanie nie. Wystarczy lepiej przyjrzeć się ilustracji, aby dojrzeć w niej czaszki i kości.  W swojej debiutanckiej powieści, Katherine Arden zabierając czytelnika do średniowiecznej Rusi z łatwością ukazuje urok baśniowych historii, gdzie magia jest częścią codziennego życia, a zło znane z opowieści przodków nie daje o sobie zapomnieć. 

"Przez całe życie mówiono mi ,,idź" i ,,chodź". Dyktują mi, jak mam żyć i jak mam umrzeć. Mam usługiwać mężczyźnie i być dla niego jak klacz, dawać mu przyjemność, albo muszę się ukryć za grubymi murami i oddać moje ciało zimnemu milczącemu Bogu. Poszłabym nawet w otchłań piekielną, gdybym sama mogła wybrać drogę. Wolałabym umrzeć jutro w lesie niż żyć przez sto lat życiem, jakie wybiorą dla mnie inni."

Pierwszy tom otwierający trylogię Zimowej Nocy to ukłon w stronę słowiańskiej tradycji i kultury. Autorka zabiera nas do świata mrocznej baśni, w której demon zimy - Mróz, rusałka czy domowik pozostają  w pamięci ludzi. Główna bohaterka, Wasia żyje na dalekiej i niedoświadczającej wiele ciepła, Rusi. W jej żyłach płynie wyjątkowa krew, która sprawia, że potrafi dostrzec dużo więcej niż zwykli ludzi. Gdy owdowiały ojciec dziewczyny przyprowadza do domu nową, pobożną żonę potępiającą dotychczasowe pogańskie praktyki, w wiosce zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Wasia będzie zmuszona stawić czoła niebezpieczeństwu, które dotychczas żyło tylko w bajkach. 

Niedźwiedź i słowik to powieść obok której nie może przyjeść obojętnie żaden fan baśni czy słowiańskich wierzeń. Pisarce udało się stworzyć niebywały, magiczny klimat, który dodatkowo przeplatany jest nutką grozy. Dużą część swojej książki Katherine Arden poświęciła na ukazanie codziennego życia średniowiecznej Rusi, które podporządkowane jest ciężkiej pracy i mroźnej pogodzie. Wiarygodność i szczegółowość z jaką to robi zasługuje na uznanie. Autorka z lekkością snuje swoją historię sprawiając, że czułam się niemal jak dziecko zafascynowane ulubioną bajką. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej zanurzałam się w świecie wykreowanym przez Arden, który ani przez chwilę nie tracił swojego uroku. Nie tylko pod względem fabularny, ale także kreacji postaci, to świetna powieść. Wyraziści i ciekawi bohaterowi ujmują czytelnika swoją autentycznością, która świetnie dopełnia realia dawnych czasów. Dodatkowo zawarty jest tutaj aspekt, który bardzo sobie cenię w literaturze, tego drugiego dna, który pokazuje nam, że nieraz to niegodziwość ludzka potrafi być gorsza niż te realnie zagrażające nam zło. A to wszystko pod postacią fanatycznej wiary, dumy, chorych poglądów i przysłowiowego 'co powiedzą ludzie'.


Czar i urok, jaki pozostaje po lekturze Niedźwiedzia i słowika jest nie do opisania. Ta niezwykle mroczna baśń to duży powiew świeżości i pomysłowości wśród książek fantastycznych. Tematyka słowiańskich wierzeń, legend czy kultury to w dalszym ciągu kopalnia inspiracji, po którą autorzy nie sięgają za często. Dlatego jest to idealna pozycja dla osób, których wewnętrzne dziecko spragnione jest fascynującej i oryginalnej opowieści. Baśń dla dorosłych dobrze się tutaj sprawdzi.


W trylogii Zimowej Nocy:
Niedźwiedź i słowik / Dziewczyna z wieży / The Winter of the Witch 



Vox ♥ Christina Dalcher ♥ Tł: Radosław Madejski ♥ Wydawnictwo Muza S.A. ♥ Data premiery: 27.02.2019 ♥ Stron: 411

Od samego początku wiadomo, że Vox nie miało być zwykłą dystopią. Odpowiedź autorki w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet ma pokazać czytelnikom, jak może wyglądać świat gdy zapanuje skrajna dyskryminacja. W podziękowaniach Christina Dalcher napisała, że liczy na to, że powieść rozbudzi w nas trochę gniewu i faktycznie, to się jej udało. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej rozgoryczona faktem, że zamiast porywającej powieści o walce z krzywdzącym systemem, dostajemy coś na miarę marnego thrillera medycznego.  

"Wierzę, że mężczyzna został stworzony na podobieństwo i chwałę Boga, a kobieta jest ozdobą mężczyzny, albowiem to nie mężczyzna powstał z kobiety, ale kobieta powstała z niego."

Wizja świata, którą przytacza nam Christina Dalcher potrafi zaszokować, zbulwersować i wywołać wewnętrznym sprzeciw. Jednak co z tego, skoro w mojej ocenie jest mało wiarygodna. Władzę w USA przejmuje chrześcijańskie ugrupowanie, którego poglądów nie powstydziłaby się żadna sekta. Postanawiają uciszyć feministyczne głosy i dosłownie zamknąć kobietom usta. Od tej pory ich jedyna rola to zajmowanie się domem i bycie całkowicie uległe mężom. Liczniki na ich nadgarstkach skrupulatnie przypominają, aby nie wypowiedzieć więcej niż dozwolone sto słów dziennie. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak większość społeczeństwa stwierdza, że to dobry pomysł i godzi się na to. Jak przebiega zakładanie liczników? Bez sprzeciwów? Protestów? Jak funkcjonuje gospodarka, gdy z dnia na dzień wszystkie kobiety tracą pracę? Według autorki to żaden problem i łatwo takie szczegóły poprzestawiać. Jednak odsuńmy na bok kwestię realności tej wizji. Tło społeczne tutaj praktycznie nie istnieje. Dostajemy wspominki o jakiś protestach, debatach w telewizji, ale to by było tyle. Żadnego głębszego wniknięcia w temat. Wszytko lekko liźnięte. Zamiast walki z systemem pisarka poszła w stronę medycznych wywodów. Główna bohaterka, Jean, zanim straciła pracę była cenionym doktorem zajmującym się odkryciem leku na zaburzenia mowy. Zbieg wydarzeń sprawia, że rząd pragnie, aby wróciła do pracy i dokończyła swoje badania. Wszystko zaczyna kręcić się wokół pracy Jean i jej romansu z kolegą z pracy. I niestety jedyne co zaskakuje (negatywnie) w tej książce to kierunek w jakim podąża fabuła, a nie niestety wydarzenia. Dodatkowo główna bohaterka to istny koszmar. Ciężko zrozumieć jej tok myślenia i postępowanie. Notorycznie zdradza męża i ewidentnie kategoryzuje swoje dzieci (córkę kocha bardziej). Nie sposób polubić taką bohaterkę, a co za tym idzie, jej kibicować. 


Vox miał być bombą, ważnym głosem w kwestii walki o prawa kobiet. Okazał się jednak niewypałem. Poza pomysłem i ideą, która przyświeca powieści, nie ma tutaj nic, co mogłoby zainteresować czytelnika. A jak wiadomo, bez chwytliwej fabuły, sama myśl się nie sprzeda. Każdy kolejny, coraz słabszy rozdział, prowadzi do mdłego i nijakiego finału, który ostatecznie pogrąża dzieło Dalcher. Dość łatwo można oczytać przekaz tej lektury; autorka zwraca uwagę, aby walczyć o swoje prawa od samego początku, bo gdy się przebudzimy może być już na to za późno. Dodatkowo odczuć można niechęć pisarki do religii, którą stara się przedstawić jako coś złego, a rozwiązłością głównej bohaterki ukazać zdradę jako coś normalnego, w końcu Jean żadnych wyrzutów sumienia nie ma. Stara uzmysłowić nam, że każdy powinien robić co chce, jak chce i z kim chce. Czy się zgadzamy z poglądami Dalcher to już nasza osobista decyzja, ja jednak mówię książce "nie".


Cisza białego miasta ♥ Eva García Sáenz de Urturi ♥ Tł: Joanna Ostrowska ♥ Trylogia białego miasta #1 ♥ 
Wydawnictwo Muza S.A. ♥ Data premiery: 27.02.2019 ♥ Stron: 568

Cóż to było za śledztwo! Co za finał! Od samego początku czułam, że powieść hiszpańskiej pisarki będzie niesamowitą przygodą, i tak też było. Historia przemyślana od A do Z, zaskakująca co krok kolejnymi zwrotami akcji oraz angażująca maksymalnie czytelnika. Nie sposób się oderwać.

"Czasami wystarczy nadstawić ucha i słuchać. Ci, którzy zetknęli się z mordercą, często mają sporo do powiedzenia, tyle że my, śledczy, nie traktujemy ich poważnie, uważamy się za ekspertów, chociaż nie znamy napastników ani ofiar, w przeciwieństwie do ich otoczenia".

Eva García Sáenz de Urturi zabiera nas do malowniczej Vitorii, która nadaje powieści nietypowego klimatu. Baskijska kultura miesza się z serią zabójstw, które do złudzenia przypominają te sprzed dwudziestu lat. Jednak ich sprawca przebywa w więzieniu. Naśladowca? A może skazano niewinnego człowieka? Rozwiązania tej zagadki podejmie się śledczy specjalizujący się w profilowaniu kryminalnym, Unai López de Ayala. Już na pierwszych stronach dowiadujemy się, że nie wszystko poszło dobrze, a nasz główny bohater przebywa w szpitalu w nieciekawym stanie. Po niecodziennym początku fabuła wskakuje na właściwe tory. Pisarka uknuła bardzo złożoną łamigłówkę, której finału nie sposób przewidzieć. Podsuwa wiele tropów i poszlak, które sprawiają, że podejrzanym wydaje się być praktycznie każdy. Jak to często bywa w książkach tego gatunku, śledczy zaczyna zagłębiać się w przeszłość, która jest kluczowa do odkrycia tożsamości mordercy. Pojawiają się retrospekcje, które odkrywają przed czytelnikiem kawałek prawdy i rzucają całkiem inne światło na obecną sytuację. Już mniej więcej w połowie lektury Eva García Sáenz de Urturi  daje nam mocne wskazówki, kto może być zamieszany w te zbrodnie, jednak nie odbiera to żadnej przyjemności w dociekaniu 'jak'. Niewątpliwie utrzymanie wysokiego napięcia to mocna strona Ciszy białego miasta i autorka wie, jak tego dokonać. Dodatkowo pokusiła się o pierwszoosobową narrację, która sprawdziła się doskonale. Unai to bohater, którego szybko darzy się sympatią, a jego logiczne myślenie, domysły i próby powiązania tropów robią wrażenie. Dzięki dość wyraźnej wielowątkowości będziemy także świadkami rodzącego się uczucia i poznamy odrobinę przeszłość i życie osobiste głównego bohatera. Pisarce udało się stworzyć postacie bardzo autentyczne z bogatą osobowością, dlatego z tak wielką przyjemnością poznałabym ich dalsze losy.


Cisza białego miasta to świetnie skonstruowany kryminał, który zachwyca na wielu płaszczyznach. Ciekawy pomysł, znakomite wykonanie, cudowny klimat. Książka trzyma w napięciu od pierwszej strony i potrafi niejednokrotnie zaskoczyć. Widać, że autorka włożyła wiele w pracy, aby tak umiejętnie połączyć wszystkie wątki, tworząc przy tym finał zapierający dech w piersi. Takie powieści chce się pamiętać. Do takich chce się wracać. Czekam na kontynuację. 

    

Trzy razy ty
Federico Moccia
Tł: Karolina Stańczyk
Trzy metry nad niebem #3
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data premiery: 23.05.2018r.
Stron: 800


Bardzo długo kazał Federico Moccia czekać fanom na zwieńczenie losów bohaterów kultowego Trzy metry nad niebem. Lecz oto jest długo wyczekiwany finał historii, która podbiła serca ludzi na całym świecie. Autor zgotował zakończenie, które wyciśnie niejedną łzę, ale nie będą to niestety łzy wzruszenia a sromotnej porażki pisarza.

Od czasów przedstawionych w Tylko ciebie chcę minęło sześć lat. Z awanturnika i zawadiaki, którym niegdyś był Step niewiele zostało. Udało mu się odnieść sukces, został telewizyjnym producentem i niedługo będzie brał ślub. Gin wybaczyła mu zdradę z Babi i jest gotowa spędzić z nim resztę życia. Wszystko to wygląda wręcz idealnie, jednak Step nie czuje się w pełni szczęśliwy. Babi nie opuściła go do końca. Nieustannie siedzi w jego głowie i wspomnieniach. Nieoczekiwanie, po długiej nieobecności zjawia się, aby wyjawić mu skrywany przez lata sekret. Step będzie zmuszony jeszcze raz przemyśleć swoje wybory. Czy Babi należy już do przeszłości? Czy z Gin łączy go prawdziwa miłość? Z którą z kobiet będzie dane mu spędzić resztę życia? Babi czy Gin?

Trzy razy ty jest świetnym przykładem, jak wygląda lektura, która pisana jest tylko dla uciszenia fanów a na którą autor już po prostu nie miał pomysłu. Bo to, co się tutaj dzieje to istna telenowela. Może nie brazylijska, ale na pewno włoska. Pisarz umieścił tak wiele wątków i nic niewnoszących do fabuły szczegółów, że niestety to co było najpiękniejsze we wcześniejszych tomach mocno się zatraciło. Z każdą kolejną zbędną stroną, z każdym kolejnym opisem dania, które będzie na weselu, filmu, który kiedyś oglądali i ustawienia mebli w łazience tempo akcji zrównuje się z zerem, a finał, mimo że tak pełen emocji nie robi większego wrażenia na czytelniku. Główny wątek miłosny został gdzieś zepchnięty na drugi plan, a zdecydowanie więcej czasu Moccia poświęca pracy Stepa i problemom z nią związanymi. Można odnieść wrażenie, że autor nie potrafi rozstać się z tą historią, dodaje wszystko co mu przyjdzie na myśl, żeby tylko jej nie kończyć, bo jednak 800 stron to zdecydowanie sporo jak na tego typu powieść. 

Poza trójką kluczowych postaci mamy tutaj mnóstwo bohaterów pobocznych, których nie sposób spamiętać. Część poznaliśmy we wcześniejszych tomach i są to ich dalsze losy, ale także sporo jest całkiem nowych charakterów. Moccia postarał się, aby wszystkie wątki zostały domknięte; bohaterowie, którzy na to zasłużyli cieszą się happy end'em, a ci którzy nie - dostali za swoje. Jednak wracając do głównej trójki, próżno szukać w nich tych bohaterów, których czytelnicy pokochali w Trzy metry nad niebem. Step zatracił swój buntowniczy charakter, Babi przestała ulegać naciskom matki i postanowiła zawalczyć o to, czego naprawdę pragnie, a Gin stała się kobieta idealną bez najmniejszej wady. Są to na pewno barwne i budzące zainteresowanie kreacje, ale ta bierność i niezdecydowanie Stepa burzą całą konstrukcję. Moccia zrobił z niego mężczyznę, który nie potrafi dokonać wyboru i nie wie czego chce (a może wie, ale nie umie zrobić tego kroku?). Nie do końca zostają ujawnione jego motywy i przyczyny podejmowania takich, a nie innych decyzji. Szkoda, że z tak świetnej historii skończyło się na: 'nie wiem, którą kobietę wybrać'. 

Trzy razy ty miało być emocjonującym zakończeniem Trzech metrów nad niebem. Zakończeniem może i było, ale emocji w tym żadnych. Pierwszego tomu, który łamał serca i wyciskał łzy kobiet na całym świecie nic nie przebije. Tutaj możemy zapłakać tylko nad zmarnowanym potencjałem, bo nawet zakończenia dość szybko można się domyślić i kompletnie nie zaskakuje. Nie wiem, czy komukolwiek mogłabym tę książkę polecić. Na pewno jest tylko dla największych fanów losów Babi i Stepa, a nawet i oni raczej poczują się zawiedzeni. Dla mnie ta historia kończy się na pierwszym tomie i taką chciałabym ją zapamiętać. 



Wcześniejsza część:


Ewangelia według Lokiego
Joanne Harris
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 14.10.2015r
Stron: 416

    
Loki przez ostatnie kilka lat zdobył dużą popularność. I nie jest to spowodowane nagłym wzrostem zainteresowania mitologią nordycką, a raczej produkcją filmów studia Marvel. Nie ma się co dziwić, że na fali tej popularności wypłynęły książki o tej tematyce. Jedną z nich jest Ewangelia według Lokiego autorstwa Joanne Harris. Oto przed nami unowocześniona wersja przygód nikczemnego boga.

Od samego początku Loki nie czuje się dobrze w Asgardzie. Nietolerowany przez innych bogów nie widzi szansy na pojednanie z nimi. Więc robi to co umie najlepiej - knuje, spiskuje i szuka sposobu na zemstę. Marzy o upadku Asgardu, ale nie tylko on. Zbliża się Ragnarok - bitwa, która zdecyduje o losach świata. Po której stronie opowie się ostatecznie Loki? Kto wyjdzie z tej wojny cało? 

Ewangelia według Lokiego to książka, którą można odebrać bardzo rożnie w zależności czego czytelnik oczekuje. Osoby, które mają małe pojęcie o mitologii nordyckiej, chcące odkryć przygody boga psot to odnajdą. Jednak czytelnicy bardziej obeznani w temacie mogą odczuć lekkie rozczarowanie, bowiem dzieło Harris ma bardzo odtwórczy charakter i nie wnosi nic nowego. Powieść ma niejako charakter zbioru opowieści w których główną role piastuje Loki. Możemy np. poznać historię młota Thora, ale niestety nie dowiemy się nic na temat Walhalli. Wybiórczość nie wpłynęła dobrze na kreację świata. W tej kwestii pisarka się nie zagłębiała. Kolejnym aspektem, który możne obniżyć nasze wrażenia z lektury jest sposób w jaki Harris opisuje 'mocniejsze' sceny. Całkowicie bez emocji i polotu. Można odnieść wrażenie, że czyta się raport z tamtejszych wydarzeń. Dodatkowo językowi książki daleko do gawędziarskiego stylu, który towarzyszy mitom czy legendom. Nieraz nowoczesne słownictwo zbyt gryzło się z wydarzenia, które bądź co bądź, działy się trochę dawno. 

Pierwszoosobowa narracja jest najmocniejszą stroną Ewangelii. Autorce udało się stworzyć dość ciekawą i frapującą postać. Loki przedstawia swoje przygody w sarkastyczny, nico ironiczny sposób. I chociaż ciężko określić go mianem pozytywnej postaci, to nie sposób go nie polubić. Harris ukazała głównego bohaterka, ale także innych bogów jako bardzo ludzkich. Targają nimi zwykłe, ludzkie uczucia i nieraz kierują się nimi. Może nie jest to marvelowski Loki, który swoim zadziornym uśmiechem zdobywa serca, ale jest przekonującą postacią. Jako cyniczny, samolubny i niegodziwy bog psot wypada bardzo poprawnie. 

Ewangelia według Lokiego okazała się lekturą mieszczącą się w szeroki przedziale przeciętniaków. Historia na pewno bardziej spodoba się nowicjuszom w temacie mitologii nordyckiej. Może po poznaniu dzieła Harris nabiorą ochoty na więcej? Osoby obeznane w temacie już niekoniecznie. Główny bohater okazał się świetnym narratorem, jednak jego przygody już takie nie były. Styl jest prosty i przyjemny, nie można zarzucić, że książkę czyta się bardzo szybko. Jednak, jeśli ktoś liczy na ekscytującą, niezapomnianą przygodę w świecie mitów to niestety nie tutaj.   

Tytuł: Mroczna Bohaterka. 
     Jesienna Róża
Autor: Abigail Gibbs
Seria: Mroczna Bohaterka #2
Wydawnictwo: Muza S.A.
Data wydania: 19.11.2014
Stron: 462




Brytyjska odpowiedź na Zmierzch - takie hasło towarzyszyło debiutowi Abigail Gibbs. Wampirza powieść szybko zdobyła sławę w wielu krajach, jednak pokazała nam także, że przed autorką jeszcze wiele pracy, aby jej dzieła osiągnęły wysoki poziom. Jesienna Róża jest kontynuacją cyklu zapoczątkowanego przez Kolację z wampirem, i chociaż chciałoby się zauważyć postęp w twórczości Gibbs, to niestety go nie widać.
Tytuł: Mroczna Bohaterka. Kolacja z         wampirem
Autor: Abigail Gibbs
Seria: Mroczna Bohaterka #1
Wydawnictwo: Muza S.A.
Data wydania: 23.10.2013
Stron: 560 






W ciągu ostatnich dziesięcioleci wizerunek wampirów zmienił się diametralnie. Z mrocznych, przerażających i krwiożerczych bestii, stały się istotami posiadającymi szereg ludzkich cech. I takie też starają się prowadzić życie - jak zwykli śmiertelnicy. Niewątpliwie, dla wielu pisarzy saga Zmierzch autorstwa S. Meyer, która odniosła ogromny sukces na całym świecie, stał się inspiracją w kreacji nowego oblicza tych nadprzyrodzonych istot. Nie inaczej było w przypadku Abigail Gibbs, której Mroczna Bohaterka została okrzyknięta brytyjską odpowiedzią na amerykański Zmierzch. Jak mocno pisarka wzorowała się na twórczości Meyer? Czy jej wampiry sprawią, że ludzie ponownie się w nich zakochają? 
Tytuł: Ostatni dzień lata
Autor: Joyce Maynard
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 13.08.2014
Stron: 300








Zdarza się tak, że jeden zwykły dzień potrafi całkowicie zmienić nasze życie. Los sprawia, że znajdujemy się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, i z pozoru niewinny epizod przewraca życie o sto osiemdziesiąt stopni. Jak bardzo przypadkowo spotkany człowiek, który wkroczy w nasz świat, może odmienić go? Główny bohater Ostatniego dnia lata będzie miał szansę przekonać się o tym na własnej skórze.
Tytuł : Kobiety, które zawładnęły Europą
Autor: Jean Des Cars
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 21.05.2014
Stron: 336







Na kartach historii zapisanych jest wiele znakomitych postaci. Wielcy królowie, monarchowie czy przywódcy. To dzięki ich dokonaniom, które nierzadko odmieniały oblicza krajów nie potrafimy o nich zapomnieć. Jednak zdarza się i tak, że ktoś zostaje zapamiętany szczególnie za swoją charakterystyczną osobowość, nietypowe poglądy czy osobliwy styl bycia. Ale czy pośród tych wybitych męskich osobistości pamięta się o kobietach, których dokonania są równie ogromne? O władczyniach, których życie wcale nie było do pozazdroszczenia? Ze względu na swoją płeć musiały włożyć więcej wysiłku, aby - jak wskazuje tytuł- stały się kobietami, które zawładnęły Europą. 
Tytuł : Trzy metry nad niebem
Autor : Federico Moccia
Seria : Trzy metry nad niebem #1
Wydawnictwo : MUZA SA
Data wydania : 2005
Stron : 422








Gdyby było wiadomo co sprawia, że ludzi się w sobie zakochują, problemy natury miłosnej na pewno byłby łatwiejsze do rozwiązania. Czasem wystarczy jedno przypadkowe spotkanie, jeden gest, jedno spojrzenie, aby w sercu zaczęło rodzić się uczucie. Tylko czy sama miłość wystarczy? A, gdy na dodatek zakochani pochodzą z dwóch różnych światów? Mawia się, że przeciwieństwa się przyciągają, lecz, czy siła miłości wystarczy aby pokonać wszystkie przeciwności losy? Czy różnice między nimi nie będą za duże?