Ostatnie posty

Kraków, rok 1273.
Na brzegu Wisły zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. W śledztwo angażuje się brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko katarom i waldensom. U boku mnicha staje dwóch rycerzy z Małopolski − Jaksa, pogrążony w dekadencji członek zasłużonego rodu Gryfitów, oraz Lambert z Myślenic, szlachcic drobnego znaku, a zarazem wybitny fechmistrz. Dawni kompani szybko natrafiają na ślady wiodące do ruin owianego złą sławą zamku Lemiesz. Poszukiwania zabójcy zostają jednak przerwane przez doniesienie o kolejnym zgonie. W zgorzałym dworze pewnego magnata zostaje odkryte ciało zwęglonego rycerza – zginął w czasie odprawiania pogańskiego rytuału przed obrazem, którego nawet ogień nie odważył się tknąć.

Rozpoczyna się awanturnicza przygoda, prowadząca towarzyszy prosto w cień doliny mieczy. Teraz mogą ufać już tylko sobie nawzajem.


Premiera już 21 września!!

Książkę można nabyć w przedsprzedaży z księgarnii Bonito za 19,44zł >>> klik!

Tamte dni, tamte noce
André Aciman
Tł: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Poradnia K
Data premiery: 12.01.2018r.
Stron: 329


Wakacyjna miłość to tematyka bardzo lubiana, ale jednocześnie dość często wykorzystywana w literaturze. Mogłoby się wydawać, że w tej kwestii nie da się pokazać już nic świeżego, a każda książka z tym motywem będzie taka sama. A jednak Andre Acimanowi się to poniekąd udało, oferując historię niezwykle uczuciową i delikatną, która dekadę po swojej premierze doczekała się rozgłosu dzięki ekranizacji.

"Podnieść wzrok i zobaczyć cię tam, Oliver. Bo całkiem niedługo nadejdzie dzień, kiedy podniosę wzrok, a ciebie już tam nie będzie."

Włochy. Lata 80-te. Do domu nastoletniego Elio, jak co roku na wakacje, wprowadza się stypendysta jego ojca. W tym roku jest to Amerykanin, 24-letni Oliver. Z każdym kolejnym dniem chłopak jest coraz bardziej zafascynowany mężczyzną. Napięcie między nimi niebezpiecznie wzrasta i wydaje się być tylko kwestią czasu, kiedy wybuchnie. Lecz wakacje kiedyś się zakończą i Olivier będzie musiał wrócić do swojego kraju.

Tamte dni, tamte noce wydają się być typowym, banalnym romansem, i nawet obecność wątku homoseksualnego nie sprawia, że opis brzmi oryginalnej. Lecz zdecydowanie tak nie jest. Za sprawą nietypowego stylu, autor sprawił, że powieść nabiera całkowicie innego klimatu. Dzieło Acimana to słodko - gorzka historia, niezwykle subtelna i zmysłowa, aczkolwiek nie pozbawiona też mocniejszych momentów. Od pierwszych stron widzimy, że nie doświadczymy tutaj typowej akcji, bowiem Tamte dni, tamte noce mają charakter wspomnień, a czytanie ich można porównać z lekturą pamiętnika. Ten leniwy styl świetnie komponuje się z małym, nadmorskim miasteczkiem, gdzie atmosferę upalnego i dusznego lata poczujemy na własnej skórze.


Wszystko kręci się tutaj wokół osoby Elio, jego przemyśleń, wyobrażeń i skrywanych pragnień. Powieść Acimana to swoisty wewnętrzny monolog głównego bohatera, przepełniony jego uczuciami i emocjami. 17-letni chłopak musi zmierzyć się żarliwym zauroczeniem, niepohamowaną namiętnością i odkrywaniem własnego 'ja'. Targają nim szczere dylematy. Czytelnik bez problemu może poczuć autentyczność bijącą z jego postaci. Wszystko wokół Elio, w tym obiekt jego fascynacji, jest tylko lekko nakreślone. Olivier, tak jak dla głównego bohatera, tak i dla nas stanowi zagadkę. Jego punkt widzenia, intencje i myśli są nieznane. Podczas lektury nie natrafimy na wiele dialogów, co tylko pogłębia jej refleksyjny i duchowy charakter.

Tamte dni, tamte noce to powieść na pewno inna niż wszystkie, ale z tego powodu też nie dla każdego. Autor skupia się na przeżyciach głównego bohatera, szczędząc na pędzącej akcji czy złożonych dialogach. Dzieło Acimana to przejmująca historia rodzącej się namiętności, pierwszej miłości i ich następstw. Pełna jest wątpliwości, marzeń, lęków oraz poszukiwań siebie. Pisarzowi udało się z oklepanego motywu stworzyć coś zgoła odmiennego niż typowy romans, więc jeśli ktoś poszukuje czegoś innego w miłosnych historiach, to Tamte dni, tamte noce powinny nadać się idealnie. 

"Widzisz kogoś, a jednocześnie tak naprawdę go nie widzisz, stoi za kulisami. Albo zauważasz go, ale między wami nie zaskakuje, nie łapiesz się na to, i zanim uświadomisz sobie, że ktoś jest obecny w twoim życiu i odbiera ci spokój duszy, zaoferowane sześć tygodni już prawie mija i on zaraz wyjedzie, albo nawet już wyjechał, a ty próbujesz dojść do ładu z czymś, co bez twojej wiedzy gotowało się przez wiele tygodni pod twoim nosem i nosi wszelkie znamiona czegoś, co zmuszony jesteś nazwać 'Pragnę!'."

Runa
Vera Buck
Tł: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Initium
Data premiery: 03.09.2018r.
Stron: 601


Dzisiejsza medycyna potrafi wiele zdziałać, ale mało komu przychodzi zastanowić się, jak długa była droga, która sprawiła, że to wszystko wiemy. Bo jakoś trzeba było do tego dojść, a jaki jest lepszy sposób niż testy i metoda prób i błędów? W swojej powieści Vera Buck skupia się na mrocznych początkach psychiatrii, gdzie chory psychicznie człowiek nie był nikim więcej niż kolejnym obiektem eksperymentalnym.   

Jest rok 1884. W Paryżu w klinice Salpêtrière doktor Charcot przeprowadza badania na histeryczkach. Na jego pokazy ściągają osobistości z różnych zakątków Europy. Mężczyzna potrafi za pomocą hipnozy wywołać ataki histerii. Pewnego dnia na oddział trafia mała dziewczynka, Runa, która całkowicie opiera się wszystkim możliwym metodom terapii. Student Jori Hell widząc dziewczynkę widzi w niej szansę na zdobycie upragnionego dyplomu, który da mu możliwość wyleczenia swojej ukochanej. Jednak to, czego podejmie się Jori nie będzie łatwe. Planuje operacyjnie usunąć obłęd z mózgu Runy, a to się jeszcze nikomu nie udało. 

Vera Buck w swojej powieści z niezwykłym wyczuciem i zgrabnością połączyła historię medycyny z fikcją literacką, tak że czytelnik nie jest w stanie rozdzielić, co jest prawdą a co nie. Runa to bardzo udane połączenie thrillera, horroru oraz kryminału, w którym przemierzając ponure korytarze szpitala dla psychicznie chorych, nieraz zjeży się włos na ciele. Autorka niezwykle dosadnie i obrazowo ukazuje eksperymenty i tortury, jakim byli poddawani pacjenci ośrodka. Nie ma tutaj mowy o miłosierdziu czy humanitarnym traktowaniu. Z niepokojem i niedowierzaniem czytelnik zapoznaje się z początkami psychiatrii. To co dzisiaj byłoby 'zwykłą' depresją wtedy pakowano do jednego worka podpisanego 'histeria'. Sądzono, że choroba ta dopadała tylko kobiety, dlatego godzinne kąpiele w lodowatej wodzie, ugniatanie jajników czy wycinanie macicy to jedne z wielu sposobów, jakimi próbowano ją leczyć. Jak można się domyślić - z wynikami raczej marnymi. 

Od pierwszych stron można odczuć w jakich czasach ma miejsce akcja. Pisarce świetnie udało się oddać ducha XIX wieku, z całym jego urokiem, ale również mrocznymi stronami. Ale nie od samego początku historia mnie przekonała do siebie. Pierwsze rozdziały szły mi niezwykle opornie, a to za sprawą wielowątkowości, która zasiała mały zamęt. Zanim udało mi się poukładać w głowie, kto? co? z kim? i po co? trochę czasu upłynęło. Powieść ukazana jest z perspektywy kilku osób, które, mogłoby się wydawać, nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak z biegiem czasu ich losy zaczynają się przeplatać, a kolejne elementy układanki wskakiwać na swoje miejsce tworząc idealną całość. Jori, Lecoq, Gerard, Frederic oraz Maxime - to na nich skupia się narracja dając możliwość spojrzenia na historię z wielu perspektyw. Wyjątek stanowi Maxime - narracja przybiera wtedy pierwszoosobową formę ukazując znacznie więcej uczuć oraz przemyśleń chłopaka. Autorka miała niełatwe zadanie wykreowania tak wielu bohaterów i sprawienia, żeby każdy mógł pochwalić się jakąś osobowością, a jednak jej się to udało. Z zainteresowaniem czytelnik śledzi losy każdej postaci, poznając jej historię i intencje oraz próbuje odgadnąć jej role w finałowych wydarzeniach.  


Nie można nie wspomnieć o mocno naznaczonym wątku kryminalnym. Lecoq, który pełni niejako funkcję detektywa, zajmie się sprawą brutalnego morderstwa oraz niezrozumiałych znaków, które pojawiły się w różnych miejscach. Wszystkie tropy prowadzą do tajemniczej dziewczynki. Czy Runa tego dokonała? Dlaczego pozostawiła za sobą dziwne symbole? Co prawda poznanie prawdy nie wywołuje takiego szoku jakiego by się można spodziewać, to jednak nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia tej historii. 

Runa to powieść, której mroczny i zimny klimat wprowadzi Cię w niesamowity nastrój. Ale nie będą to odczucia radosne. Zagłębiając się w kolejne strony powieści będzie towarzyszyć nam przerażenie, niedowierzanie i zwątpienie w dobre ludzkie serce. Poznamy bezwzględne początki psychiatrii, gdzie człowiek był tylko narzędziem do odniesienia sukcesu i zdobycia sławy przez lekarzy. Historia przeraża i wywołuje ciarki na ciele, a fascynujące tło historyczne idealnie ją dopełnia. Dla czytelników poszukujących mocnych wrażeń to pozycja obowiązkowa.
     

Angelfall. Penryn i Świat Po
Susan Ee
Tł: Jacek Konieczny
Angelfall #2
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 09.04.2014r.
Stron:356


Pierwszy tom trylogii Angelfall pokazał nam, że anioły nie są tak dobre, jak sobie to dotychczas wyobrażaliśmy. Ich pojawienie zwiastuje strach i śmierć. Czy zwykły człowiek ma jakiekolwiek szanse w starciu z tak potężnymi istotami? Susan Ee po raz kolejny zabiera nas do świata, który znajduje się w obliczu zbliżającej się apokalipsy, gdzie ludzkość będzie zmuszona zjednoczyć siły i zawalczyć w obronie Ziemi. 

Penryn ledwo uchodzi z życiem po zniszczeniu gniazda. Na szczęście udało się jej odzyskać siostrę, chociaż dziewczyna, w wyniku anielskich eksperymentów i modyfikacji, nie przypomina dawnej siebie. Ludzie widzą w niej potwora, co prowadzi do nieprzyjemnych wydarzeń, w efekcie których Paige ucieka. Penryn kolejny raz wyrusza na jej poszukiwanie. Ślady zaprowadzą ją w same centrum tajnej operacji aniołów, gdzie dziewczynie przyjdzie poznać przerażające plany wroga.   

Angelfall. Penryn i Świat Po jest drugim tomem świetnej, młodzieżowej dystopii, która ukazuje nam mroczną wizję świata znajdującego się w obliczu jego końca. Pierwszy tom był niezwykle ciekawą i zajmującą lekturą, jednak pozostawiał po sobie spory niedosyt i wiele niewiadomych. W kontynuacji autorka rozwija zapoczątkowane wątki, ale dokłada też kilka nowych. Fabuła rozpoczyna się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie nastąpił koniec części pierwszej, dzięki czemu tempo akcji od samego początku przybiera wysoki poziom. Pisarka w swoim lekkim i przyjemnym stylu kolejny raz serwuje nam historię pełną emocji, zaskakujących wydarzeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wraz z Penryn będziemy mieli możliwość zagłębienia się w anielskie tajemnice, które rozwieją część niewiadomych, ale także dodadzą całkiem spory zestaw nowych. Także, po lekturze Penryn i Świat Po nasza ciekawość odnośnie zakończenia tej historii wzrośnie jeszcze wyżej.

Penryn w dalszym ciągu jest bohaterką, która zachwyca swoją odwagą i siłą. Nie przypomina lekkomyślnej nastolatki, a jej zdolność wyjścia w całości z każdych tarapatów budzi uznanie. Wbrew moim przypuszczeniom po lekturze pierwszego tomu, wątek romantyczny wcale nie przybrał na sile. Nie doświadczymy czułych słówek i gorących momentów, ale w tym przypadku te ukradkowe spojrzenia i niewypowiedziane słowa dają o wiele więcej emocji niż standardowe love story. Nadaje to niebywałego realizmu. Niezmiennie mamy do czynienia z narracją w pierwszej osobie, gdzie bez problemu poznamy myśli i uczucia głównej bohaterki. Pisarka dała nam również szansę liznąć odrobinę wspomnień Raffe za sprawą jego anielskiego miecza. Było to bardzo pomysłowe. Warto wspomnieć, że autorka nie wyzbyła się też tej szczypty humoru, która momentami łamała ciężki i mroczny klimat. 

AngelFall. Penryn i Świat Po to bardzo udana kontynuacja, której nie może sobie odpuścić żaden fan pierwszego tomu. Nie zabraknie tutaj krwawych scen i potworów rodem z horrorów, ale także brawurowej akcji, niebezpieczeństwa, nieustępującego napięcia, mrocznego klimatu i krzty romansu. Historia ma w sobie wszystko to co koniecznie, aby skraść serce nastoletniego czytelnika, ale także tych starszych. Susan Ee oferuje mocną i przemyślaną powieść, która wgniata w fotel sprawiając, że przeniesiemy się do innej rzeczywistości. A sam finał.. to dopiero początek walki o przetrwanie. Ciężko przewidzieć co się wydarzy. Nie mogę się doczekać. 


Wcześniejszy tom: