Ostatnie posty

Andromeda
Anna Kasiuk
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 19.05.2018r.
Stron: 320


Anna Kasiuk to polska pisarka, która w swoim dorobku ma już kilka znanych powieści. Jednak Andromeda to jej pierwsza książka w bardzo popularnym ostatnio gatunku New Adult. Jak wypada na tle swoim zagranicznych konkurentek? Czy autorce udało się zagrać na emocjach czytelnika?

Judyta jest uczennicą klasy maturalnej. Mimo że jest piękna i dobrze się uczy, stroni od życia towarzyskiego. Gdy zostaje przydzielony jej wspólny projekt z kapitanem drużyny piłkarskiej, Szymonem, zainteresowanie dziewczyną wzrasta. Judyta próbuje zataić pewne fakty ze swojej przeszłość, ale z dnia na dzień staje się to coraz trudniejsze. Dodatkowo okazuje się, że z chłopakiem łączy ją zdecydowanie więcej, niż mogła przypuszczać. 

Jestem zaskoczona tym, że powieść o tak oczywistej i zarazem popularnej fabule, aż tak bardzo podobała mi się. Pisarka udowadnia, że nie trzeba szukać daleko i tworzyć skomplikowanych historii, aby zauroczyć czytelnika, a w prostocie tkwi siła. Mogłoby się wydawać, że to kolejna książka o wycofanej dziewczynie i popularnym chłopaku, jednak podczas lektury dość szybko uzmysławiamy sobie, że tak nie jest. Anna Kasiuk skupia się na motywie demonów przeszłości, które powracają, chociaż bardzo pragniemy wymazać je ze swojego życia. Dodatkowo znajdziemy tutaj takie kwestie jak: poczucie winy, utrata bliskiej osoby, szkolne dręczenie czy los ludzi starszych. Pisarka pięknie operuje słowem wyzwalając w czytelniku mnóstwo uczuć i emocji. Historia od pierwszych stron intryguje, lokuje się głęboko w naszej duszy i zostaje tam do samego końca, a może i nawet dłużej.      

Historia opowiedziana jest za pomocą narracji trzecioosobowej, ale nie przeszkadza to w żadnej sposób na zżycie się i poznanie głównej bohaterki. Anna Kasiuk bardzo umiejętnie odmalowała portret psychologiczny Judyty, która swoją tajemniczą przeszłością intryguje czytelnika. Wraz z rozwojem akcji i poznaniem kolejnych sekretów jej rozrywkowej młodości czytelnik coraz mocniej rozumie jej nastawienie do życia oraz postępowanie. Chociaż oczywiście nie wszystkie jej czyny będą dla nas logiczne czy jasne. Bohaterowie Andromedy to nastolatkowie, którzy nieraz podejmują decyzje pod wpływem impuls i emocji, często nieprzemyślane, dlatego też młodszym czytelnikom może być łatwiej się z nimi utożsamić. Wątek miłosny, choć bardzo ważny i mocno naznaczony, nie jest główną osią tej historii. Pisarce udało się odnaleźć złoty środek, który idealnie równoważy wszystkie elementy składowe, tworząc powieść przemyślaną i sensowną. 


Andromeda to książka o życiu. O jego trudach, ale także i dobrych stronach. Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale nie udało mi się nic drażniącego znaleźć. Nie ma tutaj nudy, głupich i irytujących bohaterów, przesłodzonego wątku romantycznego czy nierealnych, wyidealizowanych wydarzeń. Autorka porusza prawdziwe, nieraz trudne tematy i robi to w sposób wiarygodny, przez co Andromedę można określić jako powieść ukazującą wiele cennych prawd życiowych. Mądrą i wartościową. Pokazuje, że ludzkie wybory niosą za sobą konsekwencję, których nie da się wymazać. Jestem jak najbardziej na tak i chętnie poznałaby dalsze losy Judyty. 



Za głosem serca
Monika Gut - Bartosiak
Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 10.10.2017r.
Stron: 289

 


Miłość lubi zjawiać się znienacka, nie pytając nas o zdanie. Często potrafi przyjść z całkiem innej strony, niż wypatrujemy. I chociaż obiekt naszych westchnień może znacznie odbiegać od wcześniejszych marzeń, to nie mamy na to dużego wpływu. Że miłość nie wybiera przekonała się główna bohaterka powieści Moniki Gut-Bartosiak, której przyszło zapałać gorętszym uczuciem do szkolnego uwodziciela. 

Olimpia uchodzi za szkolną brzydulę. Tyczkowata, ruda i piegowata dziewczyna nie przyciąga wzroku mężczyzn. Robert to jej całkowite przeciwieństwo. Przystojny i popularny chłopak nie ma problemu z zaciąganiem co noc innej dziewczyny do swojego łóżka. Na uczelni na której studiują organizowany jest bal, a partnera do niego będzie można zdobyć poprzez losowanie. Przekorny los sprawia, że ta dwójka zostaje skazana na siebie. Czy będą potrafili przetrwać imprezę w swoim towarzystwie? Jak dalej potoczy się ich historia? Czy będzie dane im zaznać szczęścia, mimo tak znaczących różnic, które ich dzielą?  

Autorka serwuje nam klasyczną historię miłosną, w której dwójka głównych bohaterów mimo dzielących ich różnic i przeciwności losu, będzie starała się wytrwać w uczuciu, które ich połączyło. Jest to typowa powieść z motywem 'brzydkiego kaczątka', które wcale takie brzydkie nie było, jak wszyscy myśleli. Muszę przyznać, że miałam pewien problem z tą kwestią. Czytamy że Olimpia jest brzydulą i maszkarą, później, że ma oryginalną urodę, a gdy nałoży makijaż, każdy facet się za nią obróci. Zdaję sobie sprawę jaki był zamysł autorki, ale do samego końca nie potrafiłam sobie zwizualizować Olimpii w głowie. Pisarka nie sili się na żadne urozmaicenia prowadząc fabułę jak od linijki, przez co podczas lektury możemy sobie podśpiewywać 'ale to już było'. Nie wiele nas zaskoczył, a kolejne wydarzenia są oczywiste i przewidywalne. Jednak w całej tej banalności jest coś przyciągającego, co sprawia, że Za głosem serca mocno wciąga, nie pozwalając odłożyć książki na bok. Może właśnie w takich prostych historiach drzemie jakaś wewnętrzna siła? Wszystko kręci się wokół wątku miłosnego, on tutaj wiedzie prym, i wszystkie inne wątki są tylko delikatnie naznaczone. Szkoda, że Monika Gut-Bartosiak nie pokusiła się o ich szersze rozwinięcie, a nie ostre ucięcie czy pozostawienie samym sobie bez ciekawego zakończenia. Szczególnie mam tutaj na myśli wątek z ojcem Roberta i przejęciem przez niego lokalu, który po pierwszym rozdziale sprawił wrażenie istotnego. Za głosem serca przypadnie do gustu osobą, które lubią dynamiczną akcję w której nie ma zbędnych przestojów i dłużyzny. Ale mniej może spodobać się osobom, które nastawione są na przeżywanie mnóstwa emocji. Autorka nie do końca poradziła sobie z przelaniem uczuć na papier. Całość wypada dosyć sucho i skąpo. Nie mamy szansy zagłębić się w umysły głównych bohaterów i poznać targające nimi emocje. Jesteśmy tylko biernymi obserwatorami ciągu wydarzeń. 


Kreacje bohaterów wypadają dosyć przyzwoicie, chociaż w moim odczuciu zbyt czarno - biało. Nie mamy do czynienia ze zbyt złożonymi charakterami. Olimpia i Robert zostali przedstawieni na zasadzie kontrastu. Skromna, szara myszka i przebojowy, popularny chłopak, który dostaje zawsze to co chce. Pisarka oferuje nam narrację trzecioosobową, więc głębsze poznanie ich osobowości jest trudne. Czyny naszej dwójki zakochanych nie zawsze zgrywają się z charakterami, jakie niby mają posiadać, ale nieraz mawia się, że miłość zmienia czy po prostu ogłupia, więc na to można przymknąć lekko oko. Gorzej z postaciami drugoplanowymi, których zachowanie kształtuje się tak jak wiatr zawieje. Pisarka manipuluje nimi według własnych potrzeb, co niestety obniża znacznie wiarygodność. Tyczy się to szczególnie zakończenia, któremu nie można zarzucić braku realności, bo na pewno takie coś mogłoby się wydarzyć, ale finał zaskakuje w ten nieprzyjemny sposób. Wygląda to zbyt naciągane, a jednocześnie zbyt prosto i łatwo.


Mimo tych wszystkich mankamentów i wad lektura Za głosem serca sprawiła mi sporą przyjemność. Historia potrafi zainteresować, chociaż nie należy nastawiać się na coś oryginalnego. Tytuł ten to klasyczna miłosna opowiastka dla duszyczek spragnionych bajkowej fabuły, gdzie szare kaczątko odnajduje swojego księcia. Scen erotycznych nie jest za wiele i są w przedstawione w subtelny i smaczny sposób, więc także starsza młodzież mogłaby się skusić. Dzieło Moniki Gut-Bartosiak polecam osobą, które nie szukają wymagającej lektury, głębokiej fali uczuć i emocji, a chcą raczej poznać proste, miłosne love story.          


Życie jest piękne
Natalia Murawska
Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 27.06.2017r.
Stron: 316

 


Nie zawsze życie układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Nie raz spotykamy na swojej drodze przeciwności losu, które musimy pokonać. Tylko nieliczni mogą pochwalić się faktem, że wszystko układa mi się dokładnie tak jak tego pragną. Gdy jesteśmy młodzi wiedziemy beztroskie życie, a wszelkie problemy z biegiem czasu wydają się błahe. Jednak nie zawsze jest tak różowo; w każdej chwili i o każdym czasie na Twojej drodze może stanąć choroba, która całkowicie odmieni jej bieg.

Siedemnastoletnią Cornelię poznajemy w dniu, który całkowicie odmieni jej dotychczasowe życie. Dziewczyna dowiaduje się, że ma białaczkę i czeka ją leczenie. Idealne życie, świetna rodzina, plany na przyszłość, to wszystko traci sens i blask w starciu z tą straszną wiadomością. Wsparciem dla dziewczyny jest jej przyjaciółka Natalie, która też nie na lekko w swoim życiu. Nastolatka tylko pozornie sprawia wrażenie silnej i przebojowej, swoje domowe problemy odreagowuje z przypadkowymi chłopakami, ale w głębi serca marzy o kimś, kto pokocha prawdziwą ją. Jedna niewłaściwa decyzja sprawia, że w jej życiu nastąpi diametralna zmiana. Przyjaciółki mocno doświadczone przez los starają się wzajemnie sobie pomagać, a jednocześnie wygrać własne bitwy. Odkryją, że nie każda sytuacja daje takie możliwości wyboru jakie by chciały. Czy dziewczyny pokonają przeszkody? Jak to wpłynie na ich przyjaźń? I czy nie zapomną o radości, jaką niesie życie? 

Życie jest piękne to niezwykle emocjonująca i uczuciowa historia dwóch przyjaciółek, których wiara w lepsze jutro została niebezpiecznie zachwiana. Swego czasu powstało dość dużo książek traktujących o chorobie dopadającej młode osoby, więc ciężko doszukać się tutaj czegoś nowego czy niespotykanego, ale chyba wcale taki cel tej książki nie był. Autorka nie skupia się szczegółowo na walce Corneli z białaczką, a raczej na psychologicznej otoczce, dzięki czemu w powieści doświadczymy dużo wewnętrznych przemyśleń, dylematów i rozważań głównych bohaterek nad istotą ich życia. Jest to dość leniwa historia, akcja nie pędzi na urwanie główny, zaskakujących zwrotów wydarzeń czy niespodzianek również jest niewiele. Życie jest piękne to lektura, która ma nas poruszyć i ukazać wiele cennych wartości. Pisarka pokazuje, że nie na wszystko można mieć wpływ, ale nigdy nie powinniśmy się poddawać, zawsze trzeba walczyć, i nawet jeśli coś wydaje się na samym początku tragedią, to z czasem może przybrać całkowicie inny kształt. Jest to idealna historia dla nastolatków, która przypomina wiele kwestii o których młodzi ludzie nie wiedzą, albo nie pamiętają. Nigdy nie wiadomo ile życia jeszcze przed nami jest, nawet jeśli mamy naście lat, to trzeba z niego korzystać i dostrzegać jego piękno. Myślę, że również starsi czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie, uchwycą jej przekaz i piękno, mimo że w ostatecznym rozrachunku wypada odrobinę zbyt cukierkowo czy ckliwie. 


W swojej powieści Natalia Murawska ukazuje także siłę przyjaźni i jej znaczenie w życiu. Relacje jakie łączą Cornelię i Natalie są do pozazdroszczenia. Każdy powinien posiadać takiego przyjaciela obok siebie. Życie jest piękne pokazuje jak obecność bliskiej osoby dużo zmienia, jak pomaga, i nie tylko w obliczu choroby, ale w każdej innej trudnej sytuacji. Historia opowiadana jest w pierwszoosobowej narracji, co tutaj było czymś koniecznym, aby poznać te bogate portrety psychologiczne głównych bohaterek. Większość powieści poznajemy oczami Corneli, ale kilka rozdziałów dostajemy także z punktu widzenia Natalie. Obie dziewczyny wypadają autentycznie i przekonująco. Są różne niczym ogień i woda, a uzupełniają się znakomicie. Mnie osobiście bardziej porwała historia Natalie, bowiem jej charakter był mniej jednoznaczny, bardziej tajemniczy, a sytuacja w której się znalazła wywołuje wiele sprzecznych uczuć. 


Jeśli lubujecie się w historiach, którym wtóruje motto 'Po każdej burzy przychodzi słońce' to Życie jest piękne jest dla was. Autorka dość mocno skupia się na złożonej naturze człowieka, na jego przemyśleniach, emocjach i wewnętrznych przeżyciach. Jest to bardzo dobra i wartościowa powieść młodzieżowa, która przypomina tak oczywisty, a jednak często zapominany przez nas fakt, że życie jest po prostu piękne i trzeba z niego korzystać.

 

31 korytarzy
Agata Rybka
Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 08.12.2017r.
Stron: 285

 


Związki osób między którymi jest duża różnica wieku lubią budzić sensację, i mimo że świat idzie do przodu to zawsze znajdą się ludzie, którzy będą je wytykać palcami. Czy słusznie? Agata Rybka nie boi się trudnych tematów i swoją debiutującą powieść opiera na takim właśnie motywie. Czy uda się jej obalić stereotypy? 

Szesnastoletnia Amelia rozpoczyna właśnie nowy etap w swoim życiu. Idzie do liceum, gdzie czekają ją nowe znajomości i nowi nauczyciele. Dziewczyna, mimo że lubi wyróżniać się mocnym makijażem i przykuwającym wzrok strojem wiedzie raczej żywot samotniczki. Jednak udaje się jej zaprzyjaźnić z Ulą, która staje się jej ogromnym wsparciem w starciu z problemami z chorą matką oraz despotyczną nauczycielką geografii. Nieoczekiwanie zaczyna pałać sympatią do swojego matematyka, którego przecież początkowo wcale nie lubiła. Ich uczucie zaczyna kwitnąć, tylko czy ma rację bytu? Jak rozwinie się związek nastolatki z trzydziestoośmioletnim mężczyzną? 

31 korytarzy to historia niełatwego związku, który u wielu ludzi spowoduje niesmak czy ogólny sprzeciw. Czy nastolatkę i mężczyznę w średnim wieku może połączyć prawdziwa, szczera miłość? Agacie Rybce nie straszne ciężkie i niewygodne tematy. W swojej debiutanckiej książce będzie starała się pokazać nam inne oblicze takiego związku, który wcale nie musi opierać się na zasadzie dziewczyny łakomej na pieniądze i mężczyzny liczącym na łóżkowe ekscesy z małolatą. Autorka rozpoczyna historię dość spokojnie. Wraz z kolejnymi rozdziałami przybliża nam dwójkę głównych postaci i ich sytuację życiową. Z niczym się nie śpieszy. Ich uczucie rozwija się w idealnym tempie, dzięki czemu nie odnosi się wrażenia, że coś jest wymuszone czy mało prawdopodobne. Historia wypada nad wyraz realnie. To mogłoby zdarzyć się na prawdę. Nie spodziewałam się, że powieść jeszcze nie znanej dobrze nikomu pisarki wypadnie tak ciekawie, i wywrze we mnie tyle emocji. Agata Rybka pisze z pasją i rozmachem, niczego nie upraszcza, przedstawia wszystko takim, jakim jest. Podczas lektury zasypie nas mnóstwem pytań, zasieje wątpliwości, dostarczy wewnętrznej huśtawki własnych poglądów. Dodatkowo ukoronowaniem całej historii jest niebanalne i pomysłowe zakończenie, za które chętnie dołożę dodatkowy punkt. 


Amelia i Witold muszą zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu i gdyby była to tylko nieprzychylna opinia społeczeństwa byłoby na pewno o wiele prościej. Jednym z największych problemów jest rodzina Witka, bowiem posiada on żonę i trójkę dzieci. Mimo że główny bohater nigdy żony nie kochał, a ślub to jedynie konsekwencja młodzieńczej wpadki, to ciężko mu dopingować ze względu na rozpad rodziny. Tylko czy ta rodzina na prawdę nią jest? Czy romans z uczennicą przyspieszy tylko nieuniknione? Czy para musi się ze sobą męczyć ze względu na dzieci? I czy one będą na prawdę szczęśliwe z rodzicami, którzy nie darzą się uczuciem? Takie pytania nieustannie towarzyszą nam podczas lektury. Widać, że autorka postarała się tworząc kreacje głównych bohaterów, które zaskakują swoją realnością i złożonymi charakterami. Witold nie bez przyczyny sprawia wrażenie dorosłego nastolatka. Prawie czterdziestoletni mężczyzna jeszcze nie dorósł. Żona i dzieci nigdy go nie interesowały, a poczucie samotności i zmarnowanego życia wzrastało z każdym dniem. Wtedy na jego drodze pojawia się Amelia, która daje mu to wszystko czego potrzebował. Postać głównej bohaterki jest równie barwna jak Witolda. Amelia jest jak typowa nastolatka. Jej myśli, czyny i sposób rozumowania są dokładnie takie, jak u większości młodych kobiet. Autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, na zmianę z perspektywy dwójki kluczowych bohaterów, co tylko jeszcze mocniej pozwoliło nam poznać ich punkt widzenia oraz uczucia. 


Warto zapamiętać nazwisko Agaty Rybki, bo czuję, że będzie o niej jeszcze kiedyś głośno. Jeśli jej debiut wypada tak dobrze, to jakie będą następne powieści? 31 korytarzy to historia poruszająca kontrowersyjny temat, trudny, a jednocześnie przedstawiony w lekki i niejednoznaczny sposób. W powieści zostaje poruszonych wiele kwestii m.in. niełatwej miłości, zdrady, problemów rodzinnych, potrzeby akceptacji, zazdrości czy odkrywanej namiętności. Autorka sprawia, że zastanowimy się nad wieloma sprawami, ale nie narzuca nam swoich poglądów. Obiektywnie ukazuje plusy i minusy takiej relacji. 31 korytarzy skłania do refleksji, wzbudzając przy tym cała paletę emocji i doznań. Nie doświadczymy tutaj utartych schematów i oklepanych motywów. Pisarka oferuje nam podróż w nowe, nieodkryte tereny dostarczając przy tym mnóstwa zapadających w pamięć chwil. Warto dać się porwać. 


Mabel
Anna M. Setla
Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 30.10.2017r.
Stron: 299

 


Chyba można już stwierdzić, że ten wielki szał na historię z wampirami w roli głównej pomału przeminął. Przy tak dużym przesyceniu rynku powieściami tego typu, trudno o coś oryginalnego czy świeżego. Tylko czy niespotykany motyw jest gwarancją sukcesu? Czasami zdarza się tak, że mimo klasycznej fabuły, historia daje nam mnóstwo przyjemności. Świetnym tego przykładem jest właśnie dzieło Anny M. Setla pt. Mabel. 

Mabel wiedziała, że dzień szesnastych urodzin będzie przełomowy, coś zmieni, tylko nie wiedziała co. Gdy dowiaduje się, że płynie w niej krew wampirów jej życie całkowicie się odmienia. Dziewczyna rozpoczyna naukę w nowej szkole, gdzie przyjdzie jej zmierzyć się z własną mocą i przeznaczeniem. Mabel jest ostatnią potomkinią jedynego, prawowitego władcy wampirów i pewnego dnia ma odzyskać należne jej miejsce. Zadania nie ułatwi zauroczony nią chłopak, którego rodzina jest śmiertelnym wrogiem dziewczyny.

Niech Was nie zmyli dziewczyna w czerwonej pelerynie na okładce, bowiem Mabel nie jest historią Czerwonego Kapturka. Autorka zabiera nas do świata wampirów, które żyją między nami ukrywając swoje istnienie. Fabuła prowadzona jest dość dobrze znanymi i popularnymi schematami. Książek o szkołach w których uczą się nadprzyrodzone istoty jest co niemiara. Ciężko więc w tej kwestii o coś niespotykanego. Można odnieść wrażenie, że pisarka lekko inspirowała się Harrym Potterem, gdyż trudno nie dostrzec kilku podobnych elementów (list powiadamiający o przyjęciu do szkoły, zakupy na ukrytej ulicy, wybór zwierzaka, podróż statkiem do szkoły). Jednak im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym podobieństwa do innych utworów zatracają się, a Mabel zyskuje swój własny klimat. Akcja mknie w przyjemnym tempie, z każdą stroną stawiając przed nami kolejne problemy, dylematy i zagadki. Zabrakło mi odrobinę mocniejszego finału, wydarzenia, które wbiłoby mnie w fotel. Anna M. Setla zostawia nas z wieloma niewiadomymi i domysłami, przez co jasna widać, że Mabel to dopiero początek, rozpoczęcie większej serii, i dopiero później przyjdzie nam poznać odpowiedzi na dręczące pytania oraz ujrzeć prawdziwą walkę Mabel o swoje miejsce. 


Mabel to debiut autorski Pani Anny, którego styl i język, jak na debiut, jest na prawdę dobry. Autorka posługuje się lekkim i przyjemnym piórem. Książka czyta się praktycznie sama. Do tego barwne i plastyczne opisy towarzyszą nam nieustannie przybliżając poznawaną rzeczywistość. Małe zastrzeżenia można mieć do częstej zmiany osoby, której towarzyszymy, bez wcześniejszego zaznaczenia, kto to tym razem będzie. Nieraz trzeba przeczytać kilka zdań zanim dowiemy się o kogo chodzi lub czyje myśli teraz poznajemy. Pisarka dość dobrze poradziła sobie również z kreacją świata. Ale oczywiście można by dodać znacznie więcej. W logiczny i przystępny sposób wytłumaczone jest, dlaczego dopiero w wieku szesnastu lat wampiry dowiadują się kim są. Jak wygląda ich nauka i życie. Nie zabraknie ich odwiecznych wrogów - wilkołaków, ale w tej kwestii nie dowiadujemy się za wiele. Nie lubią się i tyle. Również wątek obecnego przywódcy Gellarda van de Seera, który kreowany jest na tyrana mógłby być lepiej rozwinięty, bo poza tym, że co kilka strony czytamy, że jest 'tym złym' to nie doświadczamy żadnej sytuacji w której byłoby to potwierdzone. 


Niewątpliwe fantastyczna otoczka Mabel jest jej znaczącym elementem, ale góruje tutaj przede wszystkim romans. Mabel zapałała gorętszym uczuciem do Kaina i vice versa. Niczym Romeo i Julia pochodzący z wrogich sobie rodów, nie będą mieć łatwo. Chłopak nie odpuszcza uganiając się bezustannie za dziewczyna, a ona - mimo że również chciałaby z nim być - nie dopuszcza go do siebie, bojąc się, że jej prawdziwa tożsamość zostanie odkryta. Bohaterowie wypadają ciekawie i barwnie, bardzo łatwo ich polubić i z chęcią towarzyszyć. Pisarka wiele czasu poświęca na uczuciową stronę powieści, wiele w niej rozmyślań, wahań i sytuacji poświęconych głównej parze. Mabel mimo że jest nastolatką, nie drażni swoją głupotą, dziewczyna wypada nad wyraz dojrzale. Stara się kierować rozumem i dbać o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. 

Mabel to bardzo przyjemna powieść młodzieżowa z gatunku paranormal romance. Mimo że wiele w niej wytartych motywów, to zaciekawia i sprawia wiele przyjemności. Jest to taki typ książki, podczas czytania której czułam się znowu jak za dawnych lat, jak dziecko odkrywające tajemnice magii. Anna M. Setla zostawia nas z wielkim niedosytem, wiele kwestii zostało bez rozwiązania, wiele jeszcze musi się wydarzyć. Dlatego chętnie sięgnę po kontynuację, gdy tylko zostanie wydana. 

                
Tytuł: Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna
Autor: Agnieszka Lingas – Łoniewska
Seria: Szukaj mnie wśród lawendy #1
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 25.10.2014
Stron: 228





Części ludzi nazwa Pelješac nic nie powie. Inni - może wprawieni turyści - będą wiedzieć, że pod tym niełatwym słowem kryje się piękny i malowniczy półwysep na południu Dalmacji. To właśnie tam, przenosi akcję swojej najnowszej serii Agnieszka Lingas - Łoniewska. Nazwisko pisarki nie powinno być obce żadnemu czytelnikowi tzw. literatury kobiecej. Autorka słynie z tego, że swoim piórem potrafi zachwycić i wywołać burzę emocji. Czy i tym razem jej się to udało? Niestety nie w pełni.
Tytuł: Brudny świat
Autor: Agnieszka Lingas – Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 21.02.2014
Stron: 293







Każdy gatunek literacki rządzi się swoimi prawami i różne oczekiwanie mamy sięgając po którykolwiek z nich. Nie od dziś wiadomo, że romanse szczególnie upodobały sobie kobiety. Pełne miłości i uczuć historie dostarczają mnóstwo emocji. Nierzadko tytułowa para - między którą rodzi się nić sympatii - różni się od siebie diametralnie bądź pochodzi z różnych światów. Nie inaczej jest w Brudnym świecie Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Autorka oferuje nam klasyczną historię w nie tak oczywistej formie.